Facebook

Wietnamskie inspiracje pastą Mắm tép chưng.

Wizyta na Marywilskiej albo w Wólce Kosowskiej zazwyczaj tak się kończy. Zawsze jest kupowany świeży kawałek tofu lub dwa,  paczka pak choi i jeszcze pęczek kolendry. I oczywiście mnóstwo wietnamskiej zieleniny. Czasem można dostać kozinę, albo gołąbki. Kilka razy kupiłam coś nie wiedząc bardzo " z czym to się je ". Proszę wtedy o ich wietnamską nazwę, a potem następuje proces poszukiwań wśród znajomych Wietnamczyków i Polaków i szukanie w internecie. Tym razem kupiłam też pastę MAM TEP CHUNG. To pasta z małych krewetek z wieprzowiną. Niesamowite połączenie. Mogę śmiało stwierdzić, że niesamowicie pyszne połączenie. Można jeść, po podgrzaniu nawet z samym ryżem. Niestety potem już nie udało mi się kupić tej pasty. Ale od znajomych Wietnamczyków dostałam przepis na ten smakołyk i będę chciała zrobić tą pastę. Nie będzie to łatwe, bo składnik - pasta krewetkowa lub fermentowane krewetki zalatują podobno niesamowicie. To może być wyzwanie, najbardziej dla sąsiadów. 


Składniki
8 pak choi małych
2 łyżki  pasty MAM TEP CHUNG
1 kawałek tofu
1 cm imbiru
1 cebula
sos rybny

dodatki
ryż jaśminowy
kolendra
cytryna
sriracha
chili 

Na patelni smażymy cebulę pokrojoną w kostkę. Dodajemy drobno pokrojony imbir oraz Mam Tep Chung. Chwilę smażymy razem. Dodajemy pokrojone w kostkę tofu. Doprawiamy sosem rybnym.  Gdy już tofu wchłonie smaki i zapachy dodajemy pak choi i krótko smażymy. Serwujemy gorące  z ryżem jaśminowym, posypane kolendrą, z dodatkiem soku z cytryny, sosem sriracha lub tajskim chili. 

Komentarze