17 lipca 2018

Festiwal Szwedzki w Warszawie

 
W Warszawie zwykle sporo się dzieje. Niedawno wybraliśmy się z synem na Festiwal Szwedzki na Placu Unii. Było rysowanie konturów konika szwedzkiego Dala Horse oraz nauka kilku słówek szwedzkich dla dzieci. Mi udało się wygrać fajną książkę kucharską. A potem razem z synem uczestniczyliśmy w warsztacie robienia wianków. Na stoisku można było kupić słodkości szwedzkie i wypić kawę. 







06 lipca 2018

Warsztat robienia chinkali



Chinkali nigdy dość. Kiedyś już byłam na warsztacie robienia chinkali i lobio, ale po nim nie zdecydowałam się na samodzielne zrobienie tych gruzińskich pierożków w domu. Dlatego jak przeczytałam, że jest warsztat robienia chinkali w restauracji Chinkali na Kruczej w Warszawie postanowiłam się na nie zapisać. Ale okazało się, że tego dnia muszę akurat być w pracy, mimo że to była sobota. Jednak na drugi dzień ta sama restauracja organizowała taki warsztat dla dzieci. Pomyślałam, że jest w tym sens. Niech młodsze pokolenie liźnie wiedzy o robieniu chinkali. I miałam na myśli mojego młodszego syna, a nie starszego. Miałby to być jego pierwszy warsztat kulinarny. 


Tego dnia upał był niemiłosierny. I to od samego rana. Warszawa była dziwnie wyludniona. Miałam wrażenie, że większość osób siedzi w domowych pieleszach, nie ryzykując wyjścia na ten żar. Przyznam, że mnie przez chwilę to przemknęło przez głowę. A może by tak nie iść. Ale obiecałam synowi, że będzie robił specjalne gruzińskie pierożki. To było najważniejsze. Przybyliśmy na miejsce i okazało się, że jesteśmy tylko my jako uczestnicy. Czekaliśmy jeszcze kilka minut, ale nikt inny się nie zjawił. A od prowadzącego dowiedziałam się, że poprzedniego dnia na warsztacie dla dorosłych było tyle osób, że jeden stół to było za mało. Tłum kłębił się tam okrutnie. A u nas pustki. Prowadzący zaproponował bym ja także spróbowała. To był świetny, ekskluzywny warsztat tylko dla nas. Pan dokładnie pokazał i wytłumaczył jak się robi chinkali, tak że mój mały synek już potrafi robić te skomplikowane pierożki. Robiliście kiedyś chinkali ? To wcale nie jest proste. 







Pieczone kwiaty cukinii





Za każdym razem jak kupię kwiaty cukinii to  mam ochotę je zrobić na nowy sposób. A tym razem miałam ochotę je zrobić w wersji bez smażenia w tłuszczu. Nie wiem jak Wy, ale ja średnio lubię smażyć potrawy. Wolę gotować, dusić czy piec. Po takiej obróbce nad patelnią, cała przesiąkam zapachem smażonej potrawy, poza tym takie dania są bardziej kaloryczne. Tym razem zatem zrobiłam kwiaty cukinii w zupełnie inny sposób, a mianowicie nadziewając je, a potem zapiekając w piekarniku. To zdecydowanie mniej pracochłonny sposób jak również mniej kaloryczny. A skorupka ze zmieszanej bułki tartej z serem pecorino jest przepyszna. Smakowite wnętrze i pyszna skorupka. To jest to. 






około 20 kwiatów męskich cukinii
500 gr ricotty
1 kulka mozzarelli
5-6 plastrów włoskiej mortadeli
sól do smaku
świeżo zmielony czarny pieprz
szczypta oregano
oliwa z oliwek
3 -4 łyżki startego pecorino
1/2 suchej bułki 
dzikie szparagi do dekoracji ( opcja )


Przygotowujemy mieszankę z ricotty, drobno pokrojonej mortadeli oraz mozzarelli. Solimy do smaku i pieprzymy. Dodajemy szczyptę oregano oraz połowę startego pecorino. Dokładnie mieszamy. Nadziewamy kwiaty cukinii, po wcześniejszym usunięciu z nich pręcików. Układamy je na natłuszczonym pergaminie do pieczenia na blasze. Każdy kwiat smarujemy cieniutką warstewką oliwy z oliwek. Z bułki tartej oraz połowy pecorino robimy mieszankę. Tym posypujemy każdy kwiat i jeszcze skrapiamy oliwą z oliwek. Pieczemy w temperaturze 240 stopni C. około 10 minut. Podajemy lekko przestudzone. 




Festiwal Szwedzki w Warszawie

  W Warszawie zwykle sporo się dzieje. Niedawno wybraliśmy się z synem na Festiwal Szwedzki na Placu Unii. Było rysowanie konturów kon...

Wasze ulubione