Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia indonezyjska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia indonezyjska. Pokaż wszystkie posty

29 maja 2019

Zdrowa konkurencja



Raz w miesiącu mam spotkanie w pobliżu placu Bankowego. Gdy byłam tam po raz pierwszy po prostu chciałam szybko coś zjeść. Wybór padł na bistro " Zdrowa Konkurencja". Pierwszym daniem jakie tam zjadłam była zupa azjatycka z makaronem udon i wołowiną. Bardzo mi smakowała. Zapytałam o zupę, z pochodzenia Zamówiłam też ostrą nepalską sałatkę z ziemniaków i chrupiącymi  warzywami. Świetna była. Przejrzałam dania z menu, dania azjatyckie lub stylizowane na azjatyckie. 








Rosół z żeberkami i kukurydzą wzbudził moje zainteresowanie swoim dość dziwnym składam, ale okazał się całkiem smaczny i pożywny. Tym bardziej że pogoda za oknem nie rozpieszczała. 



Ta zupa na wywarze wołowym z wołowiną, makaronem udon i pak czoi ujęła mnie za pierwszym razem. Odtworzyłam ją potem w domu, podpytując nieco Inessę, gdyż wg. kucharza była to zupa koreańska. 



Takie pierożki dim sum to takie danie na mały głód. Taki akurat wtedy miałam. Na dodatek tego dnia za połowę ceny. Muszę dodać, że codziennie jest jakaś promocja  typu pierożki za połowę ceny, albo dwa rameny w cenie jednego. 



Zazwyczaj wybieram dania które mi wpadają w oko, a nie te które akurat są w promocji. Ale tym razem skusiłam się na pikantne żeberka z ryżem i ogórkiem gochugaru. Jadłam jeszcze curry z cieciorką i jackfruitem, ale chyba nie zrobiłam zdjęcia, bo nie mogłam go znaleźć. Jadłam wtedy też edamame z kryształkami soli.


I oto wpis z ostatniej chwili, czyli z wizyty w zeszłym tygodniu. Lunch dnia w postaci łososia teryaki z ryżem i edamame. Warto wpaść na lunch zjeść coś azjatyckiego.


07 czerwca 2016

Indonezja na języku. KOLAK PISANG, słodki kompot bananowy.

Ten indonezyjski deser zrobiłam zaraz  po warsztatach kuchni indonezyjskiej. Jest bardzo smaczny i łatwy w przygotowaniu. Co ciekawe w Indonezji przygotowuje się go zazwyczaj na Ramadan. Czyli to danie świąteczne, ale my możemy go przygotować gdy zdobędziemy potrzebne składniki. Większą trudność możemy mieć ze zdobyciem liści pandanu. Ale już obczaiłam, że można je kupić mrożone w sklepach wietnamskich na Marywilskiej lub w Wólce Kosowskiej. Tam też bez trudu znajdziemy cukier palmowy. Dodam, że zmniejszyłam ilość cukru, jaki był w oryginalnym przepisie.  Indonezyjczycy bardzo lubią słodkie potrawy. Nawet sos sojowy przez nich najbardziej lubiany jest słodki. Zamiast liścia pandanowego można dostać ekstrakt z  liści pandanu, ale dostać go jest o wiele trudniej. A ten dostępny w Polsce nie ma zielonego koloru, tylko jest przezroczysty. Banany powinny być dojrzałe, ale nie przejrzałe. 


Składniki
1/2 kg bananów,
1 liść pandanowy
10-15 gr cukru białego
10-15 gr cukru palmowego
30- 40  ml mleczka kokosowego 
1 szklanka wody

Cukier palmowy rozpuszczamy na patelni z małą ilością wody. Zagotowujemy. Potem dodajemy cukier biały. Mieszamy , by się  nie przypaliło. Dodajemy wodę i banany pokrojone w plastry niezbyt cienkie. Gotujemy na małym ogniu, aż kolor bananów zacznie się zmieniać. W międzyczasie liścia pandanowego  kroimy w cieniutkie paseczki. Dodajemy pokrojony liść oraz mleko kokosowe. Gotujemy do momentu, aż banany będą miękkie. Podajemy.

08 lutego 2015

Kuchnia indonezyjska. Błotniste ciasteczka z pandamem. Kue lumpur pandan


Warsztaty z kuchni indonezyjskiej zaowocowały i to na zielono ! Na jednym z warsztatów kuchni indonezyjskiej ( a było ich aż cztery ! ) robiliśmy KUE LUMPUR, czyli błotniste ciasteczka. Piecze je się na specjalnej patelni z otworami lub patelni do sadzonych jajek. Już na warsztatach wpadłam na pomysł, by dodać do masy pasty pandamowej. Prowadzący warsztaty Sahnil zgodził się. Część usmażyliśmy jasnobeżowych, a część zielonych.  Ciasteczka mi bardzo smakowały i postanowiłam zrobić je w domu.  Dostałam zieloną pastę pandanową. Udało mi  się również kupić pastę pandanową bezbarwną, która daje zapach, a nie kolor. A kolor jest tu istotny., nieprawdaż ? Gdy nie uda się Wam dostać tej pasty trzeba dodać ekstraktu waniliowego. Ciasteczka będę nadal pyszne, tylko bez zielonego kolorku :)  Nazwę ciasteczom z dodatkiem pandanu nadał Sahnil.



Składniki

250 gr ugotowanych ziemniaków
300 gr mąki pszennej
100-200 gr cukru
4 jaja
250 ml mleka kokosowego
50-100 gr wiórków kokosowych
150 gr masła
ekstrakt waniliowy ( gdy brak pasty pandamowej )
pasta pandamowa ( do smaku i koloru )
rodzynki ( ja użyłam czarnych uzbeckich )



Ziemniaki gotujemy w mundurkach. Najlepsze są ugotowane dzień wcześniej. Jajka miksujemy z cukrem. Powinna zwiększyć swą objętość. Na tym etapie dodajemy pastę pandanową lub ekstrakt waniliowy. Ziemniaki obrane ucieramy na puree i dodajemy do masy jajecznej. Następnie dodajemy mąkę ( przesianą przez sito ) i mleczko  kokosowe. Potem dodajemy rozpuszczone, ale nie gorące masło i wiórki kokosowe. Wiórki dodajemy w takiej ilości jaką lubimy. Stąd rozbieżność w ilości w przepisie. Miksujemy na jednolitą masę. W Indonezji ciasteczka smaży się w specjalnych patelniach do tych ciasteczek. Ważne by natłuścić lekko wnętrze patelni masłem. W połowie smażenia, gdy brzegi ciasteczka są już ścięte, a środek jeszcze płynny do środka wkładamy jedną namoczoną wcześniej rodzynkę. Oczywiście to wersja ortodoksyjna. Ja dodałam więcej, co widać:)
Ciasteczka są bardzo dobre w smaku, dość sycące. 


Na zdjęciu są dwie pasty pandanowe. Pierwsza daje wyłącznie zapach i smak pandamowy, natomiast druga również piękny zielony kolorek. Na początek można spróbować z małą ilością pasty pandanowej.  Muszę dodać, że zapach pasty pandanowej jest specyficzny. Albo się go kocha albo nie. 


Banany w cieście po wietnamsku

Moja ulubiona słodka przekąska z barów wietnamskich. Niektórzy mówią  że to danie z ich czasów studenckich. No, ja chyba ich podczas studiów...

Wasze ulubione