Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bataty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bataty. Pokaż wszystkie posty

12 września 2019

Słoneczna zupa




Jak już pewnie pisałam, że uwielbiam jesień i jesienne kolory. Jednak nie w ubiorach dla siebie. Jestem zimą i dobrze wyglądam w zimnych, konkretnych kolorach. A szkoda, bo to są piękne kolory, jak kolor tej zupy. Nazwałam ją dlatego słoneczną. To zupa z batatów i ziemniaków. Jak robiłam zupę z samych batatów, to moje chłopaki narzekały, że jest za słodka. A już miałam w ręku pięknego batata. Dołożyłam kilka ziemniaczków i postanowiłam je połączyć. Taka zupa ziemniaczano-ziemniaczana ;) Sam batat daje piękny kolor. Oczywiście batat pomarańczowy. Są też bataty w innych kolorach, ale jeszcze nie udało mi się ich znaleźć. Jeśli macie ochotę na bardziej batatową wersję polecam przepis na zupę z batata na koniec świata.

1 duży batat
kilka ziemniaków
1 średnia biała cebula
kawałek świeżego imbiru
olej rzepakowy do smażenia
sól do smaku
chilli w płatkach ( opcja )
czarnuszka do posypania ( opcja )
szczypior lub kolendra

Cebulę pokrojoną w kostkę podsmażamy na oleju razem z pokrojonym imbirem, również w kostkę. I można na oleju przesmażyć również bataty i ziemniaki pokrojone w kostkę, ale nie trzeba. Jak zależy nam na czasie to szybciej się robi zupa z przesmażanymi na lekki beż ziemniakami. Ale zdrowszą wersję robimy z ziemniaków dorzuconych bez smażenia do wody. Do niej dokłada się zawartość patelni z cebulą i imbirem i gotuje do miękkości ziemniaków i batatów. Solimy do smaku. Można dodać chilli w płatkach, do zaostrzenia smaku. Miksujemy dokładnie. Podajemy posypane czarnuszką i zieleniną. Świetnie pasuje do niej zielona kolendra.



20 maja 2018

Aromatyczny gulasz warzywny vel duszone warzywa




Tak wiem, że nazwa gulasz w zasadzie jest zastrzeżona dla węgierskiej potrawy z mięsa, papryki i cebuli. Ale nazwa duszone warzywa brzmi jakoś mało ciekawie. Jak zwał tak zwał, ale powstała bardzo smaczna, aromatyczna warzywna potrawa i to jednogarnkowa.  A wszystko zaczęło się od batata, którego kupiłam w zasadzie bez zastanowienia, myśląc że zrobię z niego zupę. Ale potem okazało się, że zup było dość dużo w ostatnim czasie, a  miałam ochotę zrobić coś innego. Koleżanka w pracy podsunęła pomysł na bataty pieczone w piekarniku z przyprawami. Ja jednak wiem, że moje chłopaki raczej nie lubią na obiad słodkich dań, a to jednak słodkie ziemniaki i niezależnie od tego co nimi nie robić samodzielnie występując smakują za słodko. Miałam jeszcze w lodówce kilka pak choi, świeży imbir, paprykę, cebulę, czosnek i mnóstwo różnych przypraw. Pomysł ze pieczonymi batatami mnie zainspirował po drodze z pracy do domu. Przypomniał mi się gulasz afrykański mafe, jaki robiłam kiedyś na warsztatach. Dokupiłam jeszcze kilka warzyw po drodze i tak powstało to pyszne danie. Gdyby nie dodatek małej ilości masła do robienia, byłaby to potrawa wegańska. 
Będę na pewno jeszcze eksperymentować ze składem warzyw. W sezonie letnim wskoczą tam inne warzywa. Spróbuję też zrobić je z bakłażanem. 





1 batat
1 kg ziemniaków
2 duże cebule
3 ząbki czosnku
1 cukinia 
1 papryka czerwona
6 pak choi
1,5 cm kawałka imbiru 
2-3 łyżki oleju rzepakowego
1/2 łyżki masła ( opcja )
1 czubata łyżka wędzonej papryki
1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
1/2 łyżeczki chilli lub ostrej papryki 
po 1/4 łyżeczki mielonej gorczycy, kolendry i kozieradki
świeżo zmielony czarny pieprz
sól do smaku
kiełki chia lub inna zielenina do posypania. 


Obieramy bataty i ziemniaki. Kroimy na dość duże kawałki. Cebulę w krążki, czosnek rozgniatamy nożem i siekamy. Imbir obieramy i drobno siekamy. Paprykę kroimy w kostkę dość dużą. Z pak choi odkrawamy jasną część i kroimy w kostkę. Na patelni rozgrzewamy olej zmieszany z masłem i partiami krótko smażymy batata, ziemniaki, cebulę, czosnek, imbir i paprykę. Warzywa wkładamy do garnka i zalewamy wodą tak, by warzywa trochę wystawały. Dodajemy jasną część pak choi. Doprawiamy solą do smaku, pieprzem, wędzoną papryką, kminem rzymskim, kozieradką, gorczycą i kolendrą. Gotujemy do miękkości ziemniaków. Dodajemy wtedy zielone części pak choi oraz cukinię pokrojoną w kwadraty. Gotujmy chwilę i podajemy gorące posypane kiełkami lub inną zieleniną. 



18 marca 2018

Vegan Ramen Shop na Saskiej Kępie


Gdy prawie rok temu wpadłam na otwarcie  Vegan Ramen Shop na Saskiej Kępie ( ul. Finlandzka 12 a ) nie wiedziałam, że będę tam częstym gościem. Wtedy wpadłam po imprezce, już dość najedzona by jeszcze zjeść coś na miejscu. A kuchnia miała  dopiero wydawać rameny. Zrobiłam wtedy kilka zdjęć i wpadłam parę dni później na mój pierwszy wegański ramen. I stałam się stałą ich klientką. Wtedy na otwarciu były serwowane trzy rodzaje ramenu, trzy przystawki oraz lody matcha. Przyznam że nigdy nie jadłam tam lodów, bo po prostu by mi się nie zmieściły. Trzy zdjęcia poniżej to właśnie zdjęcia z otwarcia lokalu. Pozostałe zdjęcia pochodzą z kolejnych wizyt w lokalu. A było już ich kilka. I szykują się kolejne. 




Przystawki w Ramen vegan shop to m.in edamame, czyli młoda soja gotowana, podawana tylko z solą. To jedna z moich ulubionych przekąsek. Prosta, choć nieco miejsca zajmuje. A wybierając się do Ramen Vegan shop trzeba mieć naprawdę pusty żołądek. Podana misa gorącej, parującej zupy z pysznymi kluchami pełnymi glutenu jest naprawdę duża. Ja zazwyczaj nie dojadam już zupy z dna miski. 




Drugą przekąskę spróbowałam z ciekawości. To hiyayakko, przystawka z miękkiego, jedwabistego tofu z dodatkiem pręcików chilli oraz pociętych płatków nori w sosie sojowym. Przyznam, że zaraz po spróbowaniu kupiłam jedwabiste tofu i  śliwki  umeboshi ( na zdjęciu kilka powyżej - słoiczek ), które zauważyłam w sklepie i zrobiłam podobną przekąskę w domu. Oto przepis na hiyayakko dla zainteresowanych. Polecam oczywiście spróbowanie przystawki w shopie. Wersja moja, domowa jest trochę inna bo zawiera jeszcze bardzo zdrowe umeboshi oraz imbir. 


Tą przekąskę na zdjęciu poniżej zamówiła moja koleżanka Inessa, jak się umówiłyśmy na wspólny ramen. Ja nie miałam jakoś odwagi tego spróbować. I rzeczywiście tak jak jest to opisane w karcie - jest to przekąska dla odważnych, bardzo odważnych. Dla  mnie smak, zapach i konsystencja nie do zaakceptowania. Inessa też nie była zachwycona. Natto - czyli fermentowana soja. 




Z zasady 3 rodzaje ramenów jest na stałe. Co jakiś czas jest wprowadzany na jakiś czas nowy rodzaj. Jadłam wszystkie kremowe rameny, jakie do tej pory były wprowadzane do menu. Mój ulubiony  SPICY MISO  został ostatnio zepchnięty na drugie miejsce za sprawą  obecnie serwowanego Tan tan - Men Ramen z " mięsem " z soi.  Ale mój ulubiony  Spicy miso ramen z pieczonym batatem, bulion gęsty, kremowy na bazie pasy miso, ramen i ostrego oleju to zdecydowanie mój faworyt w stałej ofercie. Nie spróbowałam jeszcze ramenu z klarownym bulionem. 



CREAMY SHOYU jest na stale w karcie. Jadłam jeden raz, ale zazwyczaj osoby mi towarzyszące go zamawiają. Przeważający smak grzybowo- morski. Poniżej maszynka do napiwków z Godzillą zgarniającą monety. 


Gdy po raz pierwszy spróbowałam Ramune, czyli japońskiej oranżady byłam bardziej zajęta tym by choć trochę się jej napić. Otwarcie jej to zagadka, a potem picie też jet skomplikowane, bo w środku jest kulka. Po co nie wiem. Kupuję ją dla tej zabawy, bo syrop glukozowo-fruktozowy w składzie jednak powinien mnie ostatecznie zniechęcić. 










Kare ramen ( powyżej na zdjęciu ) dostępny jesienią, był świetny, a najbardziej smakowała mi widoczna na zdjęciu kulka z pasty z edamame oraz pieczona dynia. 
Jednak to nowy Tam tam ramen ( zdjęcie poniżej )  zachwycił mnie najbardziej. Zarówno sama zupa, jak i dodatki. Ramen ten z uwagi na dodatek " mięsa " sojowego jest też bardziej sycący. By zjeść ten ramen trzeba się pospieszyć, bo jest już szykowany na nowy sezon :) Ja już nie mogę się doczekać nowej wersji. Polecam odwiedzić lokal na tygodniu, najlepiej zaraz po otwarciu. Wtedy ma się pewność, że dostanie się swój ulubiony ramen. Czasem bywało, że ramen został doszczętnie wyprzedany i Ci co przyszli za późno mogą się obejść smakiem. Podobno duże  tłumy są w weekendy i wtedy trzeba też czekać w kolejce.  





04 stycznia 2018

Placki z batatów z sosem czosnkowo-limonkowym


Czasem kupuję jednego batata zupełnie nie wiedząc co z nim potem zrobię. Biorę do ręki całkiem duży, oglądam, dotykam skórki i wkładam do koszyka. Z jednego batata można zrobić mnóstwo rzeczy i to dla całej czteroosobowej rodziny. Albo egzotyczną zupę albo pożywną sałatkę. Tym razem miałam ochotę na placki. Podobne do takich naszych placków ziemniaczanych, ale trochę jednak inne. Ponieważ bataty mają słodki posmak, trzeba go zrównoważyć czymś kwaśnym najlepiej. Świetnie będą smakowały z sosem czosnkowym na bazie jogurtu naturalnego. 


Składniki
placki
1 duży batat o wadze około 500 gr
1 średnia cebula
1/2 pęczka pietruszki ( opcja ) 
2-3 jajka 
4-5 łyżek mąki orkiszowej ( lub pszennej )
słodka i ostra mielona papryka do smaku
sól do smaku
olej do smażenia

sos
200 ml jogurtu naturalnego
2 łyżki majonezu ( opcja )
1-2 ząbki czosnku
sok z 1/2 limonki lub cytryny
sól do smaku

dodatkowo
czarnuszka do posypania
rukola, awokado 
świeża kolendra, 

Bataty trzemy na tarce na dużych oczkach lub wykorzystujemy niecnie robota kuchennego, co ja uczyniłam. Dodajemy jajka, przesianą mąkę orkiszową, drobno pokrojoną pietruszkę i cebulę i doprawiamy do smaku. 
Przygotowujemy sos mieszając jogurt z majonezem i z przeciśniętym czosnkiem. Dodajemy sok z limonki lub cytryny. Solimy do smaku. Mieszamy dokładnie. 
Smażymy na gorącym oleju, formując średnie placki. Smażymy z obu stron. Odsączamy na papierowych ręcznikach. 
Serwujemy podane na listkach rukoli, polane sosem czosnkowo-limonkowym, posypujemy czarnuszką. By danie było obfitsze, możemy dodać np. awokado pokrojone w paski. Można też posypać je świeżą kolendrą. 

13 grudnia 2017

Sałatka z batatów w jesiennych kolorach.

Jesień jeszcze trwa, ta kalendarzowa, czasami jeszcze brunatnoszara, a czasem już zupełnie biała. Czas zatem na kolorowe jedzenie, pełne witamin i  składników odżywczych. Sałatka wygląda jakby była z dyni, a jest z batatów. Warto włączyć je do diety oprócz zwykle stosowanych ziemniaków. Zawierają witaminę C, D, K, z grupy B, prowitaminę A i kwas foliowy. Mają też sporo minerałów. Mimo, że są słodkie w smaku są świetne dla diabetyków. Dlaczego ? Bo powodują spowolnienie wchłaniania cukrów, regulują stężenie glukozy we krwi. Są świetne dla naszego życia wewnętrznego, czyli dla jelit. Dobrze działają na oczy, skórę, płuca, układ sercowo-naczyniowy i kostny. Na pierwszy smak proponuję pyszną zupę z batatów, której słodkość została przełamana sokiem z limonki. 
Do sałatek warto używać różnych olei z pierwszego tłoczenia na zimno. Można kupić teraz mnóstwo bardzo ciekawych w smaku olejów z roślin, których byśmy o to nie podejrzewali. Oleje tłoczone na zimno z maku, ostropestu, czarnuszki, rydzowy, lniany i rzepakowy. Mają one krótką trwałość i trzeba je przechowywać w lodówce. Lepiej kupić mniejsze opakowanie. Ja lubię kupować różne smaki, by wypróbować różne i znaleźć te które najbardziej odpowiadają. Warto jeszcze wybrać te z dobrym stosunkiem kwasów omega 3 do omega 6.


Składniki
1 duży batat 
kilka gałązek brokuła gałązkowego
1/2 cebuli czerwonej
garść orzeszków piniowych lub włoskich
kawałek pokruszonego pecorino
sok z 1/2 cytryny
parę łyżek tłoczonego na zimno oleju  z czarnuszki lub makowego
sól morska do smaku
świeżo zmielony czarny pieprz

Batata obranego gotujemy do miękkości, po wystudzeniu kroimy w kostkę. A brokuły blanszujemy i dzielimy na części. Cebulę kroimy w drobną kostkę. Orzeszki piniowe ( włoskie ) prażymy chwilę na suchej patelni, by nabrały lekko brązowego koloru. Układamy brokuły, bataty, posypujemy drobno pokrojoną cebulą, posypujemy orzeszkami oraz pokruszonym serem pecorino. Polewamy sosem z soku z cytryny, oleju oraz soli i pieprzu.


24 kwietnia 2017

Korea na pałeczkach. JAPCHAE.

Od jakiegoś czasu oglądam program kulinarny o kuchni koreańskiej. W jednym z odcinków był przepis na makaron z warzywami i krewetkami. JAP CHAE. Bardzo mi się podobał, ale miałam ochotę zrobić go z wołowiną. Miałam akurat 2 steki w lodówce oraz koreański makaron ze słodkich ziemniaków. Kupiłam ten makaron na jakiejś imprezie w Muzeum Azji i Pacyfiku. Czekał na właściwą chwilę, gdyż kupiłam go z ciekawości. A tu proszę, do dania był potrzebny akurat taki makaron. W programie podali, że prowadząca dodała pieczarki do dania, dobrze że postanowiłam to sprawdzić. Na stronie programu były to grzyby shitake. To dobrze, bo miałam kilka suszonych. Też czekały na swoją kolej. Ogólnie mam kilka ciekawych składników, które czekają na swój czas. I nagle całkiem niespodziewanie dla mnie samej taki czas nadchodzi. To danie koreańskie jest bardzo smakowite. W oryginale powinno się dodać do dania również szpinak baby. Ale ja go nie miałam i nie dodałam.  Z tej porcji zostało mi dania na drugi dzień. Podałam je podgrzane na patelni, na wierzchu z sadzonym jajkiem. 



Składniki 
500 gr makaronu ze słodkich ziemniaków
2 steki wołowe z rozbefu
2 marchewki
1/2 czerwonej papryki
1 średnia cebula
kilka suszonych grzybów shitake
2 jajka 
2 łyżki oleju sezamowego
4 łyżki sosu sojowego
2 łyżki słodkiego sosu sojowego
świeżo zmielony czarny pieprz 
olej do smażenia
nasiona jasnego sezamu
pęczek dymki

Marynata do wołowiny
2 ząbki czosnku
2 łyżki oleju sezamowego
4 łyżki słodkiego sosu sojowego
2 łyżki mirinu

Wołowinę kroimy w podłużne cienkie plasterki. Mięso umieścić w misce z marynatą. Dobrze wymieszać, by pokryć mięso dokładnie marynatą. Powinno leżeć w niej co najmniej pół godziny, ja trzymałam około 3 godziny. 
Grzyby zalać gorącą wodą, tak by całe były zanurzone. Trzymać około pół godziny. Potem posiekać w cienkie plasterki. 
Oddzielić żółtka od białek, ubić i zrobić 2 omlety. Pokroić w paseczki. 
Cebulę kroimy w cienkie krążki, a marchew i paprykę w zapałki. Najlepiej  by było każde warzywo przesmażyć oddzielnie, jak i grzyby. Ale można to zrobić razem, zaczynając od cebuli, a potem dodając pozostałe warzywa i grzyby. 
Wołowinę przesmażyć na brązowo na patelni. 
Makaron gotujemy, aż będzie gotowy. Przelać na durszlaku zimną wodą i pokroić makaron nożyczkami. Dodać do niego sos sojowy i wymieszać. 
Wszystkie składniki dobrze wymieszać, najlepiej rękoma w rękawiczkach w dużej misce. Można dodać jeszcze sos sojowy, olej sezamowy czy cukier do smaku. 
Pęczek dymki wcześniej trzeba pociąć wzdłuż i wrzucić do miski z lodowatą wodą, by się fantazyjnie skręcił. 
Posypujemy danie pociętym szczypiorem i nasionami białego sezamu, doprawiamy świeżo zmielonym czarnym pieprzem.  

08 czerwca 2016

Kuchnia Południa Stanów Zjednoczonych z książki " Służące " Kathryn Stockett

Gdy obejrzałam w Święta Bożego Narodzenia film " Służące " bardzo chciałam przeczytać książkę, zakładając że książka jest o wiele bogatsza. Nie myliłam się. Najpierw próbowałam książkę kupić, ale to się nie udało. Okazało się, że mogę ją wypożyczyć . Jednak instytucja bibliotek jest nadal niedoceniana. Przed tym jednak bardzo chciałam zrobić kurczaka wg Minny. Przepis znalazłam na amerykańskich stronach. Tutaj można zobaczyć moje z nim zmagania. W książce przepis jest trochę inny i zamierzam te poprawki wprowadzić następnym razem. Nie chcę Wam zdradzać wszystkich niuansów kulinarnych, bo na nich chcę się tu skupić. Warto przeczytać książkę i poczuć klimat południa Stanów lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, nie tak odległego zatem  jak w  " Przeminęło z wiatrem ", o której to książce wspominają też bohaterki książki. Najważniejsze osoby to kobiety. Mężczyźni stanowią uzupełniające tło. 
Zacytuję fragment, który spodobałby się tym co propagują gotowanie sezonowe. Jest to rozmowa Minny ze swoją panią Celią, którą uczy gotować. A przynajmniej próbuje. Na chęć upieczenia przez jej nią ciasta brzoskwiniowego w okresie jesiennym  Minny protestuje :

" -Musi pani wiedzieć, że jedzenie jest najlepsze w sezonie. Nie gotuje się dyni latem ani brzoskwiń jesienią. Jak nikt nie sprzedaje  tego na poboczu, to tego nie ma. Weźmy upieczmy przyzwoite ciasto orzechowe".


Z książki możemy dowiedzieć się co jadali Amerykanie na Południu w tamtych latach. Już są wszechobecne  lodówki, a w domach białych mieszkańców także maszynki do lodów, klimatyzatory czy miksery Kitchen -Aid. Część żywności już jest puszkowana, ale i tak większość posiłków jest przygotowywana ze świeżych sezonowych produktów. Często jest spożywana fasolka, fasolka szparagowa, słodkie ziemniaki, młoda okra i pomidory. Z mięs króluje wieprzowina i mięso kurcząt. A najczęściej wspominany chleb jest kukurydziany.

Aibileen przyrządziła sobie sałatkę ze szkarłatki i pomidorów. Jedyną szkarłatkę jaką znam jest szkarłatka amerykańska. Bardzo się rozrosła w ogródku rodziców i sprawdziłam kiedyś czy nie jest to trucizna. Wyszło że  tak. Dlatego teraz sprawdziłam raz jeszcze. Ciekawostka. W Stanach je się młode listki i pędy szkarłatki. Ale muszą być wcześniej dwukrotnie ugotowane, a pierwsza woda wylana. Szkarłatka jest sprzedawana w  postaci świeżej i w puszkach.
Aibileen  kroiła też świeże młode pędy jadalnej paproci. Niestety nie wiadomo, co zostało z niej przyrządzone. 
Dodam, że nie jest to książka o jedzeniu, ale ono towarzyszy bohaterkom bardzo często. Główny wątek jest wybitnie kulinarny. Warto przeczytać książkę, by się dowiedzieć o życiu codziennym społeczności tam mieszkających. 

15 stycznia 2016

Warsztat kuchni wegańskiej. ArabBalkan Party.


Tak się zaczynał warsztat kuchni wegańskiej. Stół pełen produktów, z których mieliśmy zrobić kilka smakowitych potraw, głównie pochodzących z kuchni bałkańskiej, choć jedno danie było senegalskie, a deser tunezyjski.  No i zupa harisa.


Nadzienie do burka krompiruza robiliśmy m.in z ziemniaków, cebuli i czosnku z przyprawami.




Tu zaczynała się gotować harisa, czyli zupa którą tradycyjnie serwuje się na ramadan.


Oto składniki do mafe, dania senegalskiego- które ja miałam przyjemność robić. Nie jest to trudna potrawa. Trzeba mieć cebulę, paprykę,czosnek, bataty, marchewki, ziemniaki, cukinię oraz dobrej jakości masło orzechowe i ewentualnie przecier pomidorowy. 


Tu powstaje farsz do burka zeljanica ze szpinaku, tofu, czosnku i przypraw.


Mozolne krojenie na cieniutkie plasterki bakłażana do wegańskiej musaki.




Tu już mafe znalazło się w garnku i dochodzi.


Ciasto do burka należy delikatnie rozwinąć. Trzeba uważać, by się  ciasto nie wysuszyło.


Zawija się farsz w podwójną warstwę ciasta filo. Tutaj farsz ze szpinaku i tofu.


Nasza nauczycielka Natalia miesza w garach.


Tu dania dochodziły. Wegański sos beszamelowy, mafe już prawie gotowe, w głębi zupa harira oraz tawcze grawcze. W piekarniku piekły się burki zarówno z farszem ziemniaczanym, jak i szpinakowym. 


Burki z dwoma farszami własnie wyszły z piekarnika, chrupiące i pachnące. Zjedliśmy na pniu, jeszcze w kuchni. Mi najbardziej smakował burek z nadzieniem ziemniaczanym




Odkryłam przy okazji ciekawy produkt, jak się dowiedziałam często używany przez wegan. Aromat dymu wędzarniczego. Ten akurat wyprodukowany w Rosji.


Tutaj robi się tunezyjski deser z daktyli, wiórków kokosowych i nerkowców.


Musaka wegańska właśnie wchodziła do piekarnika. Niestety nie doczekałam tego by jej spróbować, nie jadłam też tawcze grawcze ani deseru. Warunki były spartańskie. Nawet przez chwilę nie zdjęłam kożucha i tak byłam zziębięta. A pod koniec to już czułam, że mnie zaczyna coś brać. Szkoda, bo miałam ochotę wypróbować wszystkich potraw, jakie robiliśmy. 


26 listopada 2015

Dzień Dziękczynienia kulinarnie. THANKSGIVING DAY IN POLAND.

Amerykanie dziś obchodzą święto Dziękczynienia. Jak się okazuje jest to wspólne święto amerykańsko-kanadyjskie, ale Kanadyjczycy obchodzą je w innym dniu. Byłam na spotkaniu kulinarnym, gdzie w międzynarodowym gronie zjadaliśmy pyszne dania, które zazwyczaj je się w ten ważny dzień w USA. Serwowali oczywiście rodowici  Amerykanie. 


Oprócz dań, które spróbowałam są serwowane inne dania jak dania z dyni, z dodatkiem żurawiny, zapiekanki z różnymi warzywami czy też ciasta ze słodkich ziemniaków czy też z dynią czy z orzechami pecan. 


Moment dodawania smażonej chrupiącej cebulki do zapiekanki z fasolką szparagową. 


Oto stół   pełen wspaniałości. Jest tam też zapiekanka z selera naciowego z pieczonym chlebem. 

Musiały oczywiście być indyki, soczyste i serwowane z bardzo dobrym sosem. 


Zapiekanka z mięsem mielonym z groszkiem i marchewką. 


Zapiekanka z zieloną fasolką szparagową 


Puree ziemniaczane ( Mashed Potatoes ) często też robione ze słodkich ziemniaków, a nad nim klasyczna zapiekanka - makaron z serem ( Mac and cheese )


Brukselka pieczona z boczkiem ( lub pancettą ) Brussels Sprouts with Bacon


Domowy sos do pieczonego indyka ( Homemade Gravy )


Nie mogło też zabraknąć klasycznego, staromodnego placka z jablkami. Apple pie.
Było pysznie !

Banany w cieście po wietnamsku

Moja ulubiona słodka przekąska z barów wietnamskich. Niektórzy mówią  że to danie z ich czasów studenckich. No, ja chyba ich podczas studiów...

Wasze ulubione