Facebook

Street food nadal na topie ? Warsztaty.

Street food nadal jest na topie. Co ciekawe ten trend nadal rośnie. Skąd ja to wiem ? Można to było stwierdzić wybierając się w pewną sobotę na błonia Stadionu Narodowego w Warszawie. Odbywała się tam pierwsza, wiosenna impreza food truckowa w tym roku. Miał być duży wybór dań. Pogoda była piękna, sprzyjająca imprezom pod chmurką. Nie to co teraz ;).  Poszliśmy pieszo by złapać trochę powietrza po drodze. Zaniepokoiły już tłumy idące alejkami Parku Skaryszewskiego w kierunku Stadionu. Ale w Parku Skaryszewskim w taką pogodę dużo ludzi lubi spacerować. Gdy już wynurzyliśmy się z parku, trzeba było się przeciskać przez tłum, by przejść przez jezdnię. Potem już było tylko gorzej. Trucki kusiły cudownym zapachem. Aż nas skręcało. Syn poprosił o frytki. Ale gdyby to było takie proste... Podchodzę do samochodu i parę minut później j delektuję się soczystym hamburgerem, pyszną kanapką z szarpaną wieprzowiną czy frytkami. Do prawie każdego trucka była kolejka na kilkanaście osób, reszta podpierała wozy w oczekiwaniu na wydanie dania. Po lody tajskie stało chyba ponad 40 osób, kolejka wiła się i dochodziły ciągle nowe osoby. Doszliśmy prawie do końca alejki z wozami. Tam gdzie mieliśmy ochotę zjeść były okropne kolejki. Trudno się było przecisnąć, by wrócić do Ronda Waszyngtona. Ludzie, ludzie i ich rowery. Dziecko dopominało się jedzenia coraz bardziej. Nie było szans by w ciągu godziny coś zjeść. Jakiej godziny ? Małe dziecko tyle czasu nie będzie czekać. A i nam się od tych zapachów bardzo już chciało jeść. Na szczęście obok jest ulica Francuska i tamtejsze restauracje. I to wcale nie wyludnione. Podejrzewam, że duża część ich klientów, to niedoszli klienci food trucków, jak my. Zatem jak widzicie zainteresowanie ulicznym jedzeniem wcale nie maleje. Warto zrobić sobie coś pysznego w domu. Bo street food to nie znaczy fast food. Choć czasami można się pomylić.


W warszawskiej szkole kulinarnej dla dzieci i młodzieży Little Chef jedne z zajęć były poświęcone właśnie  kuchni STREET FOOD. Mój starszy syn w konkursie na małego szefa kuchni zdobył 2 miejsce i  wygrał m.in voucher na trzy zajęcia w tej szkole. Dzięki temu mógł uczestniczyć w świetnym warsztacie kulinarnym i poznał tajniki przygotowywania kilku dań street food. 


Zajęcia odbywają się na Mokotowie. Tematyka zróżnicowana i bardzo ciekawa. Zajęcia są dla różnych grup wiekowych dzieciaków, a niektóre warsztaty są rodzinne i mogą w nich uczestniczyć rodzice. Potem odbywa się wspólne smakowanie dań.


Smażone w głębokim tłuszczu kawałki ryby do dania " FISH & CHIPS", typowego angielskiego street food. Frytki za to pieczone w piekarniku, by danie nie było zbyt kaloryczne. Dzieci robiły również same domowy majonez. 


Smażone tofu do banh mi oraz sposób na robienie churros to wyciskanie ciasta przez rękaw cukierniczy na gorący olej. 



A oto pâté  do dania wietnamskiego, które bardzo lubię czyli do BANH MI. Pâté to rodzaj pasztetu, który w kuchni wietnamskiej znalazł się dzięki obecności francuskiej. Jest jednym z dodatków do Banh mi. Choć można tam dodać również duszony boczek, wołowinę czy tofu.


Banh mi to wietnamska bułka podłużna,  z mąki pszennej i ryżowej, wypełniona różną zawartością. Tutaj z pate lub smażonym tofu oraz innymi głównie warzywnymi dodatkami. Kolendra i sriracha na końcu. 


Bardzo mi się podobał sposób podania angielskiej przekąski w gazecie, tak jak to podawane to było i nadal jest często podawane w Wielkiej Brytanii. Z domowej roboty majonezem smakowały wybornie. Bo na warsztatach dla dzieci jest zasada, że dania przygotowane przez nich są później serwowane również swoim rodzicom. 


Churros, danie z kuchni hiszpańskiej  z ciasta parzonego, smażone w głębokim tłuszczu. Podawane zazwyczaj gorące z sosem czekoladowym. Wcześniej obsypane cukrem pudrem. 


Uczenie dzieci, zarówno tych najmłodszych jak i całkiem dużych gotowania to nie tylko zdobywanie wiedzy praktycznej ale też przyzwyczajanie ich do obowiązków domowych i świetna zabawa. 

Komentarze