Pokazywanie postów oznaczonych etykietą etnografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą etnografia. Pokaż wszystkie posty

15 września 2019

Kuchnia Urzecza w Łukówcu



Przyznam, że przyjechałam na tą imprezę specjalnie do Łukówca, by spotkać z kuchnią Urzecza. Bardzo kibicuję temu mikroregionowi, który po mojej stronie Warszawy rozciągał się prawie do Grochowa. Podobają mi się stroje urzeckie i ciekawa kuchnia. Pisałam już o tym kilka razy na blogu i nie tylko. Uczestniczyłam w warsztatach kuchni Urzecza i gotowałam ich dania. Moją ulubioną jest sytocha.
Tym razem mogłam spróbować po raz pierwszy śliwianki, zupy ze śliwek. Byłam ciekawa, czy jest podobna do barszczu śliwkowego mojego taty. Ale to zupełnie inna zupa śliwkowa. Na słodko, podawana z kluskami, choć normalnie była serwowana z ziemniakami i omastą. Był serwowany też barszcz chrzanowo- buraczany, który był jadany na Urzeczu na Wielkanoc. Posłuchałam o różnych wersjach tej zupy. Chciałam też koniecznie spróbować warkocza drożdżowego z syropem buraczanym i orzechami włoskimi. Przepyszny smak. Będzie tylko problem ze zdobyciem syropu buraczanego. Od kiedy zlikwidowano u nas większość cukrowni, trudno znaleźć pole z burakami cukrowymi. Mam ochotę zrobić to ciasto w najbliższym czasie, po moim debiucie z ciastem drożdżowym. Teraz są zbierane przepisy regionu Urzecza do książki kulinarnej od jego mieszkańców. Został ogłoszony dzisiaj konkurs.


Warkocz drożdżowy


Barszcz buraczano-chrzanowy




śliwianka



16 sierpnia 2019

Kurpiowskie specjały. Racuchy z kaszy gryczanej



Kurpie są w moim sercu od dawna. W Nowogrodzie byłam po raz pierwszy w skansenie. I zakochałam się od razu w tego typu miejscach i w Kurpiach. Potem pojawiałam się skansenie przy każdym dłuższym pobycie w Łomży lub jak przejeżdżaliśmy w pobliżu. Pierwszą potrawą kurpiowską jaką spróbowałam był rejbak - babka ziemniaczana oraz psiwo kozicowe. Bardzo mi smakowały. Raz w domu piekłam babkę ziemniaczaną i zrobiłam fafernuchy. Należy rozróżnić Kurpi Puszczy Zielonej oraz Kurpi Puszczy Białej.  Koło Łomży spotykamy tych pierwszych. Jakiś czas już nie byłam w tym przepięknie położonym na skarpie Narwi skansenie. Kiedyś tam była gospoda z przysmakami kurpiowskimi. 

W tym roku  w ramach Radomskiego Kalejdoskopu Kulturowego zorganizowano spotkanie z kulturą Kurpi w restauracji  " Gospoda Jaskółeczka ". Na początku był pokaz robienia racuchów z kaszy gryczanej. Dla mnie to raczej kotleciki. To świetny sposób na wykorzystanie kaszy gryczanej, która nam została w nadmiarze. Udostępniam przepis ze strony jaskoleczka.pl. 


– 2 szklanki kaszy gryczanej
– 150 dag twarogu, najlepiej półtłustego
–2 cebule, pokrojone w drobną kostkę
– 2 średniej wielkości jajka
– 3 łyżeczki soli
– 2-3 łyżki bułki tartej
– 1 łyżka koperku, drobno posiekanego
– 2 ząbki czosnku
– 1 łyżka majeranku
– sól, pieprz , olej do smażenia i bułka tarta do obtoczenia
Do garnka wlewamy 5 szklanek wody, solimy, zagotowujemy. Do wrzącej wody dodajemy kaszę, gotujemy na sypko (ok. 12 minut), studzimy. Cebulę smażymy, aż się zeszkli. Studzimy. Połowę ilości kaszy mielemy razem z twarogiem. Do zmielonej kaszy z twarogiem dodajemy kaszę nie zmieloną, ostudzoną cebulę, czosnek przeciśnięty przez praskę, jajka, bułkę tartą, posiekany koperek i przyprawy. Wyrabiamy na gładką masę. Jeśli masa będzie za mało gęsta, możemy dodać jeszcze bułki tartej lub łyżkę mąki ziemniaczanej. Z masy formujemy kotleciki, obtaczamy je w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju, aż będą rumiane. Podajemy gorące, najlepiej z surówką z kiszonej kapusty lub z sosem z pieczarek

A potem mogliśmy spróbować pysznego rejbaku, słodkiej zupy fasolowej z suszonymi, wędzonymi śliwkami oraz fafernuchów. Fafernuchy to słodkie ciasteczka na bazie marchewki. Ja uwielbiam wypieki na bazie marchewki. 





A potem czas na ucztę duchową i  folklor kurpiowski. 


03 marca 2019

Mazurska śnieżna kraina



Wrzucam parę fotek z naszego zimowego wypadu na Mazury do Zawad Oleckich. Zdjęcia były zrobione podczas porannego spaceru z Zawad Oleckich, gdzie mieszkaliśmy w starej mazurskiej chacie do Cichej Wólki do starych domów holenderskich. Gdy wychodziliśmy było cudowne, mroźne i rześkie powietrze. Mgła zasnuła okolicę, jak pajęczyną. Czasem słońce przebijało się zza chmur i mgły. Prawdę mówiąc było jak w cudownej bajce o śnieżnej krainie, jakiej jeszcze nie znałam. Naprawdę warto wstać wcześnie rano, by doświadczyć takich widoków. Zapraszam do obejrzenia, zanim wiosna zawróci Wam w głowie ;)


















01 marca 2019

Old Friends Kimchi



Na promocji nowej polskiej marki OLD FRIENDS KIMCHI w Food Lab Studio było pysznie i ciekawie. O wspaniałych właściwościach kimchi chyba nie muszę wam pisać. Produkt występuje w czterech wersjach. Dwie są wegańskie, bez sosu rybnego, a dwie klasyczne. Występują one w wersji łagodnej i pikantnej. Próbowałam wszystkich czterech wersji. Najbardziej smakowała mi wersja pikantna wegańska. W skład wchodzi kapusta pekińska, marchew, biała rzodkiew, czosnek, imbir oraz oczywiście gochugaru, czyli koreańskie płatki chilli. W wersji wegańskiej nie występuje sos rybny. 
Na imprezie było serwowane kilka fajnych potraw. Kapuśniak z kimchi, bao i ziemniaki z kimchi. Najbardziej mi smakowały te bułeczki bao serwowane z boczkiem. Każde danie było w wersji wegetariańskiej i mięsnej. Było też kilka nowych wersji kimchi do spróbowania. 


Gwiazdą imprezy Kimchi Lunch Party był oczywiście Grzegorz Łapanowski, którego poznałam już dawno temu w związku z działalnością w ruchu Slow Food. 


Kimchi jest mi znane od dawna, robię je  zazwyczaj sama w różnych wersjach. Pobierałam nauki również u naszej królowej kimchi, czyli Innesy Kim. Ona również była na imprezie inaugurującej nową markę, pokazując jak się robi domowe kimchi. Parę słów o kimchi opowiedziała Magdalena Tomaszewska - Bolałek, autorka kilku publikacji na temat kultury kulinarnej. 


Kimchi jakie dostałam wykorzystałam do zrobienia zupy kimchi według przepisu Inessy. Takie kimchi można jeść same, jako dodatek do różnych potraw. Ja dodaję do placków koreańskich czy ryżu z kimchi. Świetna też jest nasza zarzucajka z dodatkiem kimchi. U mnie na blogu odnośnie kimchi jest dużo inspiracji. Teraz możecie sobie kupić kimchi gotowe i przyrządzić coś smacznego. 


11 marca 2018

Mazowsze. Skansen budownictwa puszczańskiego w Granicy


Gdzie najbliżej stolicy jest skansen ? Do Radomia trzeba przejechać prawie 100 km, do Sierpca, Ciechanowca, Nowogrodu i Suchej jeszcze dalej. A wystarczy pojechać do Parku Kampinoskiego, by zanurzyć się zupełnie innym świecie. Drewnianym, bardziej naturalnym, a w zasadzie naturalnym. Dzisiejszy świat wokół nas jest z plastiku. W Granicy byłam latem i zimą, już kilka razy. Jenak najbardziej podoba mi się to miejsce zimą. Ma urok czegoś jeszcze bardziej dzikiego. Zimą bywaliśmy tam częściej z uwagi na smog w Warszawie.





Całkiem niedaleko Warszawy znajduje się ten mały skansen budownictwa puszczańskiego. To mała miejscowość niedaleko Kampinoskiego Parku Narodowego. Na zabudowania skansenu składają się trzy zagrody. Ich nazwy mają pochodzą od nazwisk właścicieli tych zabudowań. Jest tam zagroda Widymajera, Wiejckiej oraz Połcia. 


Jedna zagroda jest po drodze z parkingu Kampinoskiego parku narodowego do Muzeum Puszczy Kampinoskiej. To ta chata pomalowana na biało. To zagroda Połcia- biedniacka, odpowiadająca swym charakterem skromnemu gospodarstwu. Składa się z bielonej zewnątrz chaty oraz obory. 


Dwie pozostałe zagrody znajdują się już w strefie pierwotnej ekspozycji właściwego skansenu. Zagroda Widymajera - bogatego chłopa, składa się z domu,  spichlerza, bardzo dużej stodoły, obory i wozowni. Wszystkie obiekty są drewniane. Choć w rzeczywistości Widymajer posiadał aż 3 stodoły !


Zagroda Wiejckiej składa się z budynku mieszkalnego, obory, stodoły oraz spichlerza i drewutni i reprezentuje średniozamożne chłopstwo. 









Banany w cieście po wietnamsku

Moja ulubiona słodka przekąska z barów wietnamskich. Niektórzy mówią  że to danie z ich czasów studenckich. No, ja chyba ich podczas studiów...

Wasze ulubione