Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na słodko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na słodko. Pokaż wszystkie posty

31 grudnia 2022

Banany w cieście po wietnamsku

Moja ulubiona słodka przekąska z barów wietnamskich. Niektórzy mówią  że to danie z ich czasów studenckich. No, ja chyba ich podczas studiów nie jadłam. Zdarzyło mi się dopiero jak zaczęłam pracować w Warszawie. Zawsze chciałam poznać tajniki ich przygotowywania. I zdarzyło się na warsztacie kuchni wietnamskiej, parę lat później również na warszawskiej Ochocie. Już parę lat minęło od tego warsztatu, a ja nadal korzystam z tego przepisu i od czasu do czasu je robię. Chociaż częściej jadam w barach wietnamskich, zwanych niesłusznie " chińczykami ". Ale to już zupełnie inna historia


1/2 kg mąki pszennej
30 g proszku do pieczenia
2 jaja
2 łyżki oleju
ok 70 ml ciepłej  wody
olej do głębokiego smażenia
cukier waniliowy do posypania
bita śmietana ( opcja )

Składniki połączyć. Banana dzielić na 4 części. Każdy kawałek obtaczać w mące, a następnie w cieście i wrzucać na głęboki olej. Kawałki wyjmować gdy są lekko złote. Posypywać cukrem waniliowym ( moje były posypane cukrem drobnym różanym ), można dodać bitą śmietanę lub nie ;)


10 czerwca 2020

Ruskie gofry




Ruskie gofry. Tak zapisane w moim starożytnym zeszycie z przepisami. Dlaczego ruskie ? Bo to przetłumaczony przez moją mamę przepis, który był dołączony do gofrownicy przywiezionej ongiś z ZSRR. Przez kilka dni testowałam polskie przepisy z internetów na gofry. Były takie jajkowate w smaku. Bliżej smaku omletu niż gofra. Brak mi było tego czegoś. I przypomniał mi się ten przepis na ruskie gofry. Najpierw zrobiłam wersję testową z połowy składników. Ta połowa to ilość na małą kolację dla 3-4 osób. Wprowadziłam jednak zmianę w pierwotnym przepisie. Było tam  masło roślinne lub margaryna. Kiedyś zapewne z powodów ekonomicznych i z braku innych składników używane często. Ja nie używam i zastąpiłam masłem. Octu spirytusowego również nie posiadałam. Mam w domu tylko ocet ryżowy oraz truskawkowy. Dodałam truskawkowy. Przepis okazał się jedynie słuszny. Ten z ZSRR. Gofry wszystkich krajów łączcie się! A może to po prostu odtworzony smak dzieciństwa ?  Dodam że te gofry dobrze smakują również na zimno.


2 jajka 
200 g masła lub masła roślinnego 
400 ml mleka
1 szklanka cukru ( można dodać mniej )
4 łyżki mąki ziemniaczanej 
4 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżka octu
szczypta soli

Jajka ubić z cukrem na jasną masę. Dodać przesiane mąki, wystudzone rozpuszczone masło, sodę oczyszczoną, ocet, sól oraz mleko. Dobrze wymieszać, najlepiej mikserem. Tak by składniki się dobrze połączyły. Pieczemy w dobrze nagrzanej gofrownicy około 5 minut. 
 
 

20 maja 2020

Malabi




Bufet na Wydziale Konsumpcji i Żywienia Człowieka SGGW nie należał do zbyt interesujących, by nie napisać dobitniej... W sumie najlepiej było zjeść zupę lub sałatkę grecką. Głównie na tych sałatkach przeleciałam prawie całe 1,5 roczne studia podyplomowe " Poradnictwo żywieniowe i dietetyczne ". Raz dałam się namówić koleżance z akademickiej ławy na deser. Ja rzadko jadam desery w innych miejscach niż dobre cukiernie. I tu zaskoczenie ! Delikatny, lekko różany smak białego, gładkiego kremu. Po porcji poczułam lekki niedosyt, co u mnie nie jest normalne. Niestety deser już się nie powtórzył, chociaż wypatrywałam go w witrynce za każdym razem stojąc w długaśnej kolejce po kawę z ekspresu i a juści sałatkę grecką. Gdy szukałam go na internecie wyskoczyła mi strona Lente Magazyn Śródziemnomorski Julii Wollner. Mój przepis pochodzi z tej strony, choć trochę go zmieniłam, a mianowicie nie miałam zwykłej mąki ryżowej, tylko pełnoziarnistą. No wiadomo w czasach epidemii gotuję z tego co mam w domu. Dodałam sos jagodowy z całymi jagodami mojej mamy. Deser powinno się schłodzić, a następnie polać sosem czy ozdobić innymi dodatkami, ale u mnie jeszcze gorący polałam sosem. Wymóg chwili i presja rodzinna ;)

1/4 szklanki mąki ryżowej 
1/4 szklanki  cukru
1 szklanka mleka 
1 szklanka śmietanki 
1 łyżeczka wody różanej ( ja dałam 1 łyżkę )
sos jagodowy lub truskawkowy, 
pistacje niesolone, orzechy ( opcja do wyboru )

Odlewamy połowę zimnego mleka do kubeczka i w nim dokładnie rozprowadzamy mąkę ryżową.  Pozostałe mleko, śmietankę razem z cukrem gotujemy w garnku o grubym dnie. Dodajemy do tego mleko z mąką ryżową. Razem gotujemy, mieszając aż zgęstnieje. Następnie dodajemy wodę różaną. Mieszamy i gorące wlewamy do miseczek. Deser po schłodzeniu polewamy sosem i dodajemy inne ulubione dodatki np. pistacje niesolone czy orzechy.



03 maja 2020

Szwedzkie ciasto czekoladowe kladdkaka


Długotrwałe przebywanie w domu sprzyja eksperymentom. Ja zazwyczaj sporo eksperymentuję, a teraz to czasem przechodzę sama siebie. Tym bardziej że mam w domu sporo różnych, niektórych dziwnych produktów, które czekały by je niecnie wykorzystać. Teraz tych dni jest więcej.  Ostatnio odkryłam nowy serial kryminalny, oczywiście szwedzki ! Uwielbiam te ich kryminały i zaczynam lubić ten język. Szczególnie jak słyszę brzmienie słowa BRA ( dobrze ).  A w Szwecji fika, czyli przerwa na kawę z ciasteczkiem.   To ciasto wpadło mi w oko, ale już było po dwunastej w nocy i pomyślałam że to jednak trochę za późno na pieczenie. Padło na weekend majowy, choć w tym roku z wiadomych względów jest on inny niż normalnie. 
No to do roboty ! Zwykłe kakao zastąpiłam czarnym, bo zwykłe mi się prawie skończyło. Stąd ten czarny kolor ! Dałam o wiele mniej cukru. Za to do bitej śmietany dałam więcej cukru niż zwykle. Ciasto jest bardzo proste do zrobienia. Trzeba je zrobić wcześniej i przestudzić 2-3 godziny. Po przestudzeniu powinno się je posypać  cukrem pudrem ( ja nie miałam i podałam je tylko z bitą śmietaną 34 % ). Można też podać z lodami śmietankowymi i / lub sezonowymi owocami. Ciasto stanowi bazę dla naszej wyobraźni ;)


100 g cukru

3 duże jaja lub 4 małe
150 g masła
6 łyżek kakao
1 łyżka cukru waniliowego lub kropla pasty waniliowej
szczypta soli
280 g mąki pszennej


dodatkowo
bita śmietana
owoce sezonowe
lody śmietankowe

Do wybitych w całości jajek dodajemy cukier i cukier waniliowy lub esencję waniliową Miksujemy na puszystą, jasnokremową masę. Dodajemy rozpuszczone, ale nie gorące masło i miksujemy przez kilka sekund. Następnie dodajemy kakao oraz mąkę i miksujemy wszystkie składniki na gładką masę. Formę  wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy masę. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 150 stopni przez około 20 minut. Po przestudzeniu można posypać  cukrem pudrem, a potem udekorować bitą śmietaną.


26 kwietnia 2020

Cantuccini z orzechami włoskimi



Izolacja związana z epidemią trwa. U mnie są dokupywane tylko podstawowe artykuły żywnościowe, jak chleb, masło czy makarony i kasze. Przyprawy i różne dodatki mam w domu i myślę gdzie by je wykorzystać. Jak szukałam wanilii to znalazłam trochę przyprawy piernikowej i kardamon. Zaraz znalazłam też sporo cynamonu. A miałam robić cantuccini, tylko zamiast pistacji czy czekolady dodać orzechów włoskich. Zapasy jeszcze z zeszłego roku. Świeżo łuskane. Pyszne z Nieczatowa. Dlatego pomyślałam, że skoro to i tak będą wyjątkowe ciasteczka można je jeszcze podkręcić przyprawą do piernika, cynamonem i kardamonem.
Przypominam że cantuccini vel biscotti to ciasteczka do kawy, herbaty czy słodkiego wina. Są twarde, bo dwukrotnie pieczone. Nie je się ich bez maczania, no chyba że ktoś jest masochistą albo lubi sobie łamać zęby. Bo ciasteczka są dość twarde.

250 g mąki pszennej
100 g cukru
25 g masła
2 jaja
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki cukru waniliowego
1 łyżeczka przyprawy do piernika
1 czubata łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka mielonego kardamonu
szczypta soli
około 50 g orzechów włoskich

Odkrojony kawałek masła zostawiamy w temperaturze pokojowej, by był miękki. Mąkę przesiewamy i łączymy z proszkiem do pieczenia. Rozcieramy masło i dodajemy cukier, cukier waniliowy, mąkę z proszkiem, przyprawy i jajka. Gdy składniki są dobrze połączone dodajemy orzechy włoskie. Razem zagniatamy. Ciasto owinięte w folię wkładamy do lodówki na około pół godziny. 
Potem ciasto podzielić na 4 części o podobnej wielkości. Z każdej z nich formujemy wałeczek i układamy już gotowe na blasze wysłanej pergaminem do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 180 stopni C przez 15 minut. Następnie trzeba je wyjąć i odstawić do wystudzenia. Jak już będą wystudzone trzeba je pokroić jak małe kromeczki chleba, ale nie za cienkie. Tak pokrojone układamy na blasze na papierze do pieczenia. Pieczemy około 10 minut w temperaturze 180 stopni C. Studzimy.
Tak przygotowane mogą być przez dłuższy czas przechowywane w szczelnie zamkniętym pojemniku.
 




19 kwietnia 2020

Warkocz drożdżowy z Urzecza



Długo szukałam w różnych go w sklepach eko i nie tylko w takich sklepach, ale to nic nie dało. Słyszałam tylko, że był z Niemiec, ale już dawno nie było i się nie zanosi, że będzie. A teraz podczas pandemii to zupełnie niemożliwe. Syrop buraczany.
A już podczas letniego pikniku w Łukówcu wpadł mi do głowy pomysł, żeby ten warkocz koniecznie zrobić. Można na nim było spróbować przysmaków kuchni Urzecza. Oprócz wspomnianego warkocza można było spróbować zupy śliwkowej oraz barszczu buraczano-chrzanowego.
No cóż, klamka zapadła. Można było jeszcze zrobić to ciasto z miodem, ale jakoś miałam straszną ochotę na ten syrop z buraka cukrowego. Jak on smakuje ? Gdy utknęłam w domu z moim małym synem z uwagi na koronowirus pomysł by zrobić to ciasto . A jak mam ochotę coś zrobić, to czasem taka myśl mnie dręczy nawet przed snem. I to myślenie spowodowało, że przypomniało mi się już prawie śpiąc, że podczas odwiedzin w Olenderskim Parku Etnograficznym w Wielkiej Nieszawce koło Torunia kupiłam powidła olenderskie. A są one zrobione właśnie z buraków cukrowych z dodatkiem jabłek oraz dyni. Tu Olędrzy i tam Olędrzy mieszkali. Chyba można to jakoś pogodzić ?

Bardziej do tego specjału pasuje mi nazwa wieniec drożdżowy, ale teraz to jakoś źle się obecnie kojarzy. Swoją wersję przysmaku z Urzecza zrobiłam troszeczkę inaczej, bo z połowy składników. Wychodzi z tego jeden placek.  Podaję moje proporcje tutaj, a pod spodem przepis na warkocz z Urzecza w oryginalnym brzmieniu i z oryginalnym dodatkami ze strony Nadwiślańskie Urzecze. 

4 g drożdży suszonych drożdży
2,5 szklanki mąki pszennej
75 g masła
1 duże jajko
3 łyżki cukru
1 łyżka cukru waniliowego
szczypta soli

3 łyżki powideł olenderskich
2 garście orzechów włoskich


Mleko podgrzać w garnku i dodać cukier, cukier wanilinowy oraz jajko. Składniki dokładnie wymieszać. Masło roztopić i przestudzić. Do miski wsypać mąkę i sól, mieszaninę mleka z jajami i rozpuszczone masło. Ciasto wyrabiać by było miękkie i elastyczne.  Ciasto przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na godzinę. Następnie  ciasto przełożyć na stolnicę i krótko wyrobić. Stolnicę lekko oprószyć mąką, a ciasto rozwałkować na prostokątny placek. Posmarować powidłami i pokrojonymi  orzechami włoskimi. Zwinąć jak roladę. Ostrym nożem przeciąć ją wzdłuż, zostawiając jeden z końców nie przecięty. Dwa końce ciasta spleść jak warkocz, a następnie zawinąć do środka jak wieniec. 



Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawić w ciepłe miejsce, na około 20-30 minut. Ja włożyłam do piekarnika na minimalną temperaturę. Piec w temperaturze 180ºC przez około 40 minut ( góra -dół).



Drożdżowy warkocz z syropem z buraka cukrowego i orzechami włoskimi - przysmak Urzecza ze strony Nadwiślańskie Urzecze..
Wśród słodkości, ciasto drożdżowe niepodzielnie królowało na urzeckich stołach. Wariantów było sporo - drożdżowe z kruszonką, z rodzynkami czy w formie strucli z powidłami. Najsmaczniejsze prosto z pieca, popijane szklanką mleka. 

Składniki na rozczyn:
1/2 szklanki letniego mleka
25 dag świeżych drożdży
1 łyżka cukru
2 łyżki mąki
W niedużym garnku podgrzać mleko (mleko musi być letnie, zbyt wysoka temperatura zabija drożdże), dodać rozkruszone drożdże i cukier. Wymieszać do rozpuszczenia się składników. Dodać mąkę, wymieszać, by nie było grudek. Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na około 20 minut (rozczyn szybko rośnie, dlatego warto uważać, żeby nie zaczął uciekać nam z garnka)
Składniki na ciasto drożdżowe:
• 4,5 szklanki mąki pszennej
• 1 szklanki letniego mleka
• 125 g masła, roztopionego i lekko przestudzonego
• 1/3 szklanki cukru
• 1 opakowanie cukru wanilinowego
• 2 duże jajka
• 1 żółtko
• szczypta soli
Mleko podgrzać w garnku, do mleka dodać cukier i cukier wanilinowy oraz jajka i żółtko, wszystkie składniki dokładnie wymieszać przy użyciu trzepaczki. Masło roztopić i lekko przestudzić. Do miski wsypać mąkę, dodać mleko z jajkami, szczyptę soli i przestudzone masło. Wyrabiać aż ciasto będzie miękkie i elastyczne (jeśli ciasto jest za rzadkie, dodać mąki). Wyrobione ciasto przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 60 minut.

Składniki na nadzienie:
1,5 - 2 szklanki zmielonych orzechów włoskich
100 ml syropu z buraka cukrowego (można zastąpić miodem nawłociowym)
4 łyżki cukru
Wyrośnięte ciasto przełożyć na stolnicę i krótko wyrobić. Stolnicę dobrze oprószyć mąką, ciasto rozwałkować na duży placek. Posmarować syropem z buraka cukrowego, posypać cukrem i zmielonymi orzechami. Zwinąć na kształt rolady. Ostrym nożem przeciąć roladę wzdłuż, zostawiając jeden z końców nieprzecięty. Spleść ciasto ze sobą jak warkocz, a następnie zawinąć do środka jak na zdjęciu. Ułożyć na blaszce, wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawić przykryte, w ciepłe miejsce, na około 20-30 minut. Piec w temperaturze 180ºC przez około 40-45 minut (funkcja góra -dół).
Ciasto można dodatkowo ozdobić lukrem (1/3 szklanki cukru pudru rozrobić z odrobiną mleka).


09 kwietnia 2020

Sakurki. Małe kruche ciasteczka z cukrem różanym.





Te kruche ciasteczka są idealne. A zrobiłam je tylko dlatego, że kiedyś kupiłam cukier różany i nie bardzo wiedziałam gdzie go wykorzystać, ale tak by było go widać, nie tylko czuć. I wpadły mi w oczy takie małe ciasteczka z cukrem na wierzchu, jakie za czasów PRL czasem się piekło, a czasem kupowało. Jak dla mnie były trochę za słodkie, więc obcięłam ilość cukru ze starego przepisu. Wiadomo, za PRL te rzeczy musiały być takie słodkie, by nam trochę osłodzić byt. Dodałam za to owy cudownie różowy cukier różany, zarówno do ciasta jak i na wierzch. W przepisie była wymiennie wskazana margaryna. Tak wiem, za dawnych czasów z masłem mogło być krucho. Ale błagam nie dodajcie margaryny teraz. One nie będą tak cudownie maślane w smaku, ale margarynowe ! Ja od razu wyczuję ten smak w tle. No i brak smaku masła. Udawany smak maślany to nie masło.
Ciastka miały być na zbliżające się święta Wielkanocne, ale nie miałam żadnych foremek w kształcie jajek czy baranków. Same bałwanki, choinki i gwiazdki. Hmm. Ale trafił się jeden kwiatuszek. Jeden jedyny ! I taki co mi przypomniał święto Sakur, na jakim byłam w Ogrodzie Botanicznym PAN w Powsinie. W tym roku to nie będzie raczej możliwe. Polecam rzucić okiem na te piękne kwiaty. Link. Przyjęta przeze mnie nazwa sakurki jest tą która nasunęła mi się jak je robiłam.
Możecie zrobić te ciasteczka ze zwykłym cukrem i o dowolnym kształcie. Będą równie pyszne ! Schowałam kilka, by sprawdzić jakie będą po paru dniach, i nadal są kruche i maślane. A schowałam, bo inaczej by się nie uchowały. Zasmakowały zwłaszcza starszemu synowi, choć on za słodyczami nie przepada. Jak to mówią, ze słodyczy lubi boczek ;) 


1 kostka masła ( 200 g )
100 g cukru
1 łyżka cukru różanego ( opcja )
2 duże jaja

1/2 kg mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
cukier różany do posypania lub inny cukier

Masło wyjmujemy wcześniej z lodówki, by było miękkie. Miksujemy na puch, dodając stopniowo cukier i cukier różany. A następnie dodajemy jajka i miksujemy. Potem dodajemy mąkę pszenną wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Dobrze miksujemy. Gotowe ciasto owijamy w folię i wkładamy do lodówki na około pół godziny. Potem dzielimy je na około 4 części. Łatwiej będzie nam je rozwałkować. Ciastka nie powinny być za cienkie ani za grube. Około 3 mm. Wykrawamy ciasteczka i każde z nich zanurzamy jedną stroną w cukrze różanym lub cukrze, lekko dociskając by cukier przykleił się do ciastek. Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, ale nie blisko siebie, bo nieco rosną. Pieczemy około 10 minut w temperaturze 180 stopni C. 



15 marca 2020

Babka majonezowa dwukolorowa z czarną polewą




Gdy widziałam kilka lat temu przepisy na babki z majonezem dziwiłam się skąd popularność tego typu dania i jak to też może smakować. Aż pewnego dnia okazało się że zostało mi ponad 2/3 słoika majonezu i nie bardzo wiedziałam co z nim zrobić. Poszukałam po internecie. Większość babek majonezowych miała podobny skład i zatrważającą ilość cukru ! Jedna szklanka cukru na 1 szklankę mąki ! Koszmar. W pierwszej wersji dałam mniej niż 2/3 szklanki cukru i nadal było za słodkie. Następną babkę miałam robić z polewą z cukrem, więc znów ograniczyłam ilość cukru i dobrze. Chciałam też przy okazji wykorzystać czarne kakao, bo jego kolor zrobił na mnie duże wrażenie. Okazało się że czarne kakao daje ładny kolor i ciekawy smak, który odpowiada mojej rodzinie. Lubię takie "eksperymenta". Poza tym to dobry sposób na wykorzystanie zbędnych składników, które czasem zalegają nam w lodówce. U mnie do nich należy właśnie majonez. Kupuję go by dodać do sałatki. Zostaje zazwyczaj większość słoiczka i zalega w lodówce. Spróbujcie koniecznie. Dodam na zachętę że tego smaku majonezu nie czuć w smaku ciasta a i ciasto jest do zrobienia bajecznie proste.



Babka
1/2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki skrobi ziemniaczanej lub skrobi kukurydzianej
1/2 szklanki cukru
4 jaja
3/4 szklanki majonezu
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka czarnego kakao
szczypta świeżo startej tonki ( opcja ) lub 
2 krople esencji migdałowej

do natłuszczenia formy
1 łyżeczka masła
1 płaska łyżka bułki tartej  

Mieszamy wszystkie składniki razem oprócz kakao.  Odlewamy pół szklanki masy i dodajemy do niej kakao, mieszamy. Wylewamy białą masę do natłuszczonej i wysypanej bułką tartą formy na babkę. Na wierzch plackami wylewamy ciemną masę. Pieczemy około 50 minut w temperaturze 180 stopni C. Studzimy.

Polewa
50 g masła
60 g cukru pudru
2 łyżki czarnego kakao
2 łyżki mleka lub wody 
Masło rozpuścić z cukrem pudrem, dodać następnie wodę lub mleko i kakao. Gdy będzie gotowa wylać ma przestudzone ciasto.
 

10 marca 2020

Kuchnia żydowska w Łodzi




16 lutego 2020 roku  byłam na wycieczce do Łodzi, tropami judaiców łódzkich. Odwiedziliśmy cmentarz żydowski oraz miejsce skąd odchodziły z getta transporty więźniów do obozów zagłady. Potem jeszcze rzut oka na Piotrkowską i pojechaliśmy na warsztaty kuchni żydowskiej . Oprowadzała nas cudowna przewodniczka Anna Maksymowicz, posiadająca mnóstwo wiedzy i potrafiąca to świetnie przekazać. Poprowadziła również warsztaty kulinarne. 
Zanim przystąpiliśmy do pracy dostaliśmy talerz gorącej Szlaj zupy. Zupa o kolorze szlamu, stąd nazwa. Żydzi w Stanach Zjednoczonych uważają ją za swój wynalazek, chociaż to polski krupnik. Ja kiedyś usłyszałam teorię, że tak kuchnia żydowska z Polski to tak naprawdę zamrożona kuchnia staropolska. Tylko polska kuchnia ewaluowała i zatraciła swój pierwotny charakter, a Żydzi kultywując tradycję utrzymali ją w stanie mało zmienionym. Ale jest to jedna z teorii. Szlajma miała delikatny słodki smak, który został uzyskany dzięki dodaniu pasternaku.


Na początku zrobiliśmy chałkę z już gotowego ciasta. Spośród wielu wzorów wybrałam ten na czasie. Winogrona. Niedawno było święto żydowskie drzew. I motyw winogron wpisuje się w nie znakomicie. Muszę przyznać, że moje dwie chałki wyszły znakomicie.

Regulach. Niedawno na grupie polonijnej, gdzie się rozmawia o polskim jedzeniu zobaczyłam podobno tradycyjne polskie danie o nazwie „ regulach „. Z wyglądu przypominało mi rogaliki, więc pomyślałam, że to taka zamerykanizowana nazwa rogalików. Moja mama robi takie z nadzeniem ze swoich powideł. I na tych warsztatach dowiedziałam się że to danie żydowskie. Nadzienie jest z mieszanki kakao, cynamonu, cukru i orzechów włoskich. Sekret jednak tkwi w cieście, które jest z dodatkiem białego sera, przez co jest bardzo delikatne.


Najdziwniejszym daniem był kugiel. Kiedyś jadłam w restauracji „ Tejsza” w Tykocinie danie o tej nazwie i była to babka ziemniaczana, ale uwaga z mięsem kurczaka.  Ze wszystkich znanych mi wersji babki ziemniaczanej , ta smakowała mi najmniej. I tak zapamiętałam kugiel. Tu dowiedziałam się że kugiel może być ziemniaczany lub makaronowy, ale musi mieć okrągły kształt. Według naszej przewodniczki jest to potrawa wspólna Żydów w XIX wieku. My robiliśmy wersję makaronową na słodko. Danie jak danie, dla mnie nic specjalnego. 


Zrobiliśmy też prostą wersję czulentu. Ten moment jest jeszcze przed dodaniem koncentratu pomidorowego oraz ugotowanej czerwonej fasoli. Mój pierwszy czulent jadłam podczas pobytu na Krakowskim Kazimierzu z moją koleżanką Agnieszką i jej mężem. 



Robiliśmy jeszcze żydowski tatar z wątróbki oczywiście. To potrawa znana mi od dawna. Tutaj była w wersji dość prostej, wątróbka, jajka, szczypiorek i olej rzepakowy. Moja wersja jest z dodatkiem gęsiego tłuszczu. Żydowski tatar. 

 A na koniec zdjęcie uroczych  regulachów, czyli rogaliki już upieczone. 


08 marca 2020

Placki z ricottą delikatne jak chmurka




Jak na słodko to doraźnie. Tak to już u mnie w domu jest. Małe placki, czasem jakieś małe ciasto. Dlatego taki popyt jest na naleśniki czy jakieś słodkie placuszki. Ostatnio odkryłam w lodówce jedno małe opakowanie ricotty. Na ciasto za mało, ale pomyślałam o placuszkach. Kiedyś koleżanka z mojej poprzedniej pracy kilka razy mówiła mi o takich specjałach. Napisałam do Marty, by dała mi przepis. Poszperałam w między czasie trochę po internecie i wpadł mi w oczy przepis Nigelli. Nie miałam jednak wszystkich składników. Zaryzykowałam z tym co miałam akurat w domu. Jak  koleżanka odpisała, moje placuszki już się  złociły na patelni. A koleżanka również bazowała na przepisie Nigielli Lawson. Jaki ten świat jest mały, nie ? 


250 g ricotty
2 jaja
3 łyżki śmietany
4 łyżki czubate mąki pszennej 
1 łyżeczka cukru
Masło z olejem do smażenia 

Dodatki

Miód malinowy

Maliny
płatki chabra




Oddzielamy białka od żółtek. Białka ubijamy na sztywno z odrobiną soli. Żółtka ubijamy z cukrem na puszystą masę. Dodajemy przesianą mąkę pszenną oraz ricottę, śmietanę i mieszamy dokładnie. A na końcu dodajemy ubitą pianę z białek. Bardzo delikatnie mieszamy. Smażymy na mieszance oleju z masłem. Placki wychodzą bardzo delikatne, jak chmurka. Można je polać ulubionym miodem i podać z owocami.



Banany w cieście po wietnamsku

Moja ulubiona słodka przekąska z barów wietnamskich. Niektórzy mówią  że to danie z ich czasów studenckich. No, ja chyba ich podczas studiów...

Wasze ulubione