Pokazywanie postów oznaczonych etykietą curry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą curry. Pokaż wszystkie posty

18 stycznia 2019

Aloo gobi

Kuchnia indyjska najlepsza na smutki, tak kiedyś usłyszałam. Może to i prawda. Bajecznie kolorowa i szalenie aromatyczna. Zanim się danie spożyje już cieszy oczy kolorami, a nos zapachami.  Cudowne kolory żółci, pomarańczy i czerwieni, w różnych odcieniach. Potem zapach, który nęci niesamowicie. I w końcu smak. Dziś pomysł na potrawę, którą można zrobić w środku zimy, bo podstawowe składniki to ziemniaki i kalafiory. No i oczywiście mnóstwo przypraw indyjskich, ale je można już dostać bez problemu czy jako oddzielne przyprawy i korzenie, czy też jako gotowe mieszanki. Jak rozmawiałam o tym daniu na spotkaniu o kuchni indyjskiej, to słyszałam że proporcje ziemniaków do kalafiora mogą być różne. Zależy co kto lubi. Często jest to pół na pół, albo jak tak się wrzuci do garnka. Ważne by te dwa warzywa, a szczególnie kalafior nie były zbyt miękkie.Pomidory zimą radzę zastąpić koncentratem pomidorowym, albo sosem pomidorowym. 


W wielu przepisach kuchni indyjskiej spotkałam się z pastą imbirowo- czosnkową. Można nawet takie mieszanki dostać w kilku sklepach w słoiczku, ja jednak dodałam po prostu starty imbir na drobnej tarce i zmiażdżone ząbki czosnku. 
Do potrawy można dodać  AMCHUR, czyli suchy proszek z suszonych i drobno zmielonych niedojrzałych owoców mango. Nadaje potrawom świeży, kwaskowy posmak, o lekko owocowej nucie. Świetna do wszelkich potraw, a szczególnie nadaje się do marynat. Doskonale zastępuje sok z cytryny czy limonki. Zważywszy, że niektóre osoby nie mogą jeść cytrusów ze względów zdrowotnych jest to dobre rozwiązanie. Przyprawę tą widziałam nawet w niektórych supermarketach.  


Składniki 
kilka ziemniaków
1 mały lub średni kalafior 
1 cebula
2 pomidory lub łyżka koncentratu pomidorowego
2 cm kawałek imbiru
2 ząbki czosnku
olej rzepakowy do smażenia
1/2 - 1 łyżeczki kurkumy
1/4 łyżeczki garam masala
1 łyżeczka nasion kminu rzymskiego 
1/2 łyżeczki amchur ( proszek z mango ) lub 1,5  łyżeczki soku z cytryny
1 łyżeczka nasion kolendry
1/2 - 2 łyżeczki ostrej papryki w proszku ( opcja ) 
sól do smaku
Świeże listki kolendry lub natki pietruszki


Ziemniaki obrane kroimy w kostkę, kalafior dzielimy na różyczki, cebulę kroimy w drobną kostkę, a pomidory siekamy. Rozgrzewamy na patelni olej i wrzucamy na gorący pokrojone ziemniaki, a potem kalafiory. Smażymy, aż będą miały miejscami lekko brązowe plamki. Odkładamy warzywa na papierowy ręcznik, by osączyć nadmiar tłuszczu. Na tej samej patelni ( dodajemy łyżeczkę tłuszczu ) prażymy nasiona kminu rzymskiego, aż zaczną trzaskać. Potem dodajemy drobno pokrojoną cebulę, tak by lekko się zeszkliła. Potem dodajemy starty imbir oraz czosnek. Po około 2-3 minutach dodajemy pomidory lub pastę pomidorową, a potem kurkumę,ostrą paprykę, ziarna kolendry utarte w moździerzu lub proszek i amchur ( lub sok z cytryny ). Następnie dodajemy garam masala i ziemniaki oraz kalafior. razem gotujemy około 7 minut. Potem solimy do smaku. Na tym etapie można dodać trochę wody. Gotujemy, aż ziemniaki będą ugotowane, ale nie pozwalamy rozgotować się na miazgę. Podajemy gorące, posypane listkami kolendry lub natki pietruszki. 

03 września 2017

Gotowanie wegetariańskie z Inessą i Tapi.


Zawsze miło się spotkać i razem gotować z Inessą. Poznałyśmy się już dawno temu na Historiach Kuchennych, gdzie przybliżyła nam kuchnię Koreańczyków w Azji Środkowej. Byłam już u niej też na warsztatach  kuchni koreańskiej. Potem widywałyśmy się często w związku z ruchem Slow Food Youth oraz na Slow Market, gdzie można dostać smakołyki przez Nią przygotowywane.  Tym razem Inessa robiła z nami przekąski z cukinii z sezamem, zupę z wakame, sałatkę z bakłażanami, smażone tofu i sałatkę z kalafiora. 


Tym razem zaprosiła również do gotowania swojego kolegę, właściciela restauracji Ganesh Resturant.  Tapi Sharma ku mojemu wielkiemu zadowoleniu pokazał jak się robi DAL TADKA oraz jajecznicę z kalafiora. Jednak tematem przewodnim był ryż. Zupełnie inaczej i z innego ryżu przygotowuje się ryż do dań koreańskich czy japońskich, a inaczej do dań indyjskich. W daniach indyjskich króluje oczywiście zgrabny i cienki ryż basmati, gotowany na sypko. Ryż do dań typu sushi czy do zup azjatyckich powinien dać się po ugotowaniu łatwo chwycić pałeczkami. 


Gotowaliśmy wspólnie w " Kuchni spotkań IKEA " w Warszawie przy Alejach Jerozolimskich. Wszystkie dania Inessy  były wegańskie, co było jej zamierzeniem . 


Inessa pokazywała tajniki przygotowywania zupy na bazie glonów wakame, cebuli i czosnku. Serwowana najlepiej ze smażonym, marynowanym wcześniej tofu oraz ryżem ugotowanym jak do sushi. 


Bardzo dobry drink na bazie jogurtu methi ( suszona zielona kozieradka ) do zrobienia w krótkim czasie. 


Marynowane tofu czekało na późniejszą obróbkę poprzez smażenie.


Dobre starcie kalafiora gwarantuje, że baurjii, czyli jajecznica z kalafiora wyjdzie taka jak trzeba.


Zupa z wakame już prawie gotowa. Kilka składników, a efekt znakomity


Dal Tadka już gotowy do podania. W wersji Tapiego bardziej przypomina zupę niż sos. A właśnie bardziej z wersją sosu i to dość gęstego spotkałam się w restauracjach w Polsce. Jednak Tapi stwierdził, że jego wersja jest prawdziwa. 


Sałatka z bakłażana z papryką, cebulą i papryką z przyprawami cieszyła oczy feerią barw.  


Sałatka z kalafiora - prościej już się nie da :)


Baurji, czyli niby-jajecznica z kalafiora, zrobione na ostro było przepyszne i niebawem je zrobię domownikom, którzy uwielbiają takie smaki. 


Usmażone, wcześniej marynowane kilka minut tofu łudząco przypominało w smaku smażony boczek. Wrażenie było niesamowite. Szczególnie smakowało też dzieciom. 


Zupa z wakame Inessy była przepyszna. Niebawem po spotkaniu zrobiłam ją w domu,  lekko modyfikując. Szybka i prosta w wykonaniu. Podawana z ryżem gotowanym jak na sushi. 


Ja byłam odpowiedzialna za deser, a był on zrobiony z tapioki, nasion chia, mango  mleka kokosowego. Pyszny i zdrowy. 


Czas na wspólnym gotowaniu płynie bardzo szybko. Najpierw gotowanie, dużo pytań, odpowiedzi, śmiechu, pracy i radości. A potem wspólne jedzenie przygotowanych wcześniej dań. To bardzo miłe chwile w moim życiu. 

08 czerwca 2017

Birmańskie curry z okrą i jajkami.

Okra ? Co to jest ? Przecież to taki dziwny składnik , że nie można go kupić w Polsce. Tak, nawet słyszę to przekonanie w głosie osoby wiedzącej wszystko, o mnie też. Muszę ją bardzo rozczarować. Można kupić świeżą okrę zarówno w sklepach wietnamskich z azjatycką żywnością w Wólce Kosowskiej, w halach na Marywilskiej i na targowisku na Bakalarskiej, jak również w niektórych sklepach z indyjską kuchnią oraz w sklepach z afrykańskim jedzeniem. Pierwsze moje przygody z okrą były dość ciekawe. A okra była suszona, malutka i nawleczona na nitki. Gdyby je połączyć, miałabym niezbyt ładny naszyjnik. Nie bardzo wiedziałam co z tego maleństwa zrobić. To było gdzieś 17 lat temu. Dodałam okrę do do dania typu leczo. Smakowała tak sobie. To mnie trochę zniechęciło do dalszych zakupów. Aż do czasu gdy udało mi się kupić świeżą okrę. Moje dotychczasowe doświadczenia z tym warzywem pozwoliły mi na refleksję, iż najlepiej smakuje w daniach typu curry. Bardzo mi odpowiadało danie lady fingers masala, a w postaci curry z Birmy smakowało jeszcze bardziej.





1 duża garść świeżej okry
4 jajka ugotowane na twardo
4 duże pomidory
2 średnie cebule
4 ząbki czosnku
2-3 chili pokrojone
2 łyżki sosu rybnego
1/2 łyżeczki słodkiej papryki
1/4 łyżeczki cayenne 
1/2 łyżeczki kurkumy
sól do smaku
olej do smażenia
pęczek kolendry

Na paru łyżkach oleju ( rzepakowego lub kokosowego ) smażymy jedną cebulę bardzo drobno pokrojoną, tak by się zeszkliła, ale nie zrobiła brązowa. Po tym czasie dodać zmiażdżony czosnek oraz pokrojone drobno chili. Trzeba uważać, by nie przypalić czosnku. Dodać przyprawy sypkie oraz bardzo drobno pokrojone pomidory. Gotować 15-20 minut, aż mieszanka zacznie tworzyć sos. Następnie dodać drugą cebulę, ale pokrojoną w cienkie krążki. Gotować kilka minut i dodać okrę pokrojoną na 2 części. Posolić i dodać sos rybny. Można dodać więcej sosu rybnego. Okra nie powinna się rozgotować. Dodajemy  jajka pokrojone na pół, tak by żółtka były na górze. Powinny się zagrzać. Podajemy posypane natką kolendry. Świetne z ryżem. 

Okra


07 maja 2017

Kalyan Dhaba restauracja indyjska

Trafiliśmy tam przypadkiem, bo miejsce w którym kiedyś wypiliśmy herbatę i zjedliśmy fajne ciasto w Parku Skaryszewskim zniknęło. Kolejny znany lokal był zamknięty, bo było tego dnia Święto 1 maja.  Za to niedaleko ich powstała niedawno restauracja indyjska. Weszliśmy na kawkę i herbatę po indyjsku, ale już na miejscu kuszące zapachy skłoniły do zamówienia konkretnych dań i dodatków. 


W oko wpadło danie z pannerem, który bardzo lubię. Paneer to domowy ser indyjski, który gdy mam dobre mleko wiejskie robię w domu. Okazało się że wybrałam najostrzejsze danie z karty PANEER VINADALOO, czyli ser paneer w sosie z papryczkami piri-piri. To danie jest naprawdę bardzo ostre. Jestem przyzwyczajona do dań ostrych różnych kuchni i to było palące bardzo. 




O tym daniu słyszałam już dawno. DAAL TADKA, czyli żółta soczewica tadka. Nawet chciałam je zrobić w ciemno w domu. Ale jak zobaczyłam że mogę je spróbować nie wahałam się ani chwili. To danie było bardzo smakowite, świetnie doprawione. Łagodne, ale bardzo aromatyczne. 


Wybór padł na słodki chleb, jako dodatek. Może to dobrze, bo tym sposobem można było złagodzić super ostre danie z paneerem. PESHR ARI NAAN to słodki placek nadziewany serem, rodzynkami i migdałami. Może stanowić samodzielne danie na deser na przykład. 


Zaciekawiła mnie nazwa dania i składnik główny składnik, a mianowicie OKRA. Jedliście ją kiedyś ? Ja kilka razy w wydaniu rożnych kuchni narodowych, ale zdecydowanie w kuchni indyjskiej smakuje najlepiej. A nazwa tego dania to LADY FINGERS MASALA, czyli okra w sosie pomidorowo- cebulowym. Kobiece paluszki w masali ? 



To miejsce dobre na obiad rodzinny, ale też spotkanie w większym gronie znajomych 


Kawa po indyjsku, podawana jak masala chai, czyli herbata indyjska z masalą.



Moja ulubiona masala chai, czyli herbata indyjska z przyprawami. Choć zazwyczaj już nie dodaję mleka, ta herbata musi być z mlekiem. 


Bardzo dobre lody mango, czyli Mango kulfi. Te lody mają smak mango lassi, dość słodkie, ale takie mają być. Chyba robione na bazie słodkiego mleka skondensowanego. 


To miejsce, gdzie ma ochotę się wracać. Fajny klimat, smakowite potrawy, miła obsługa.  My już byliśmy dwa razy, ale jeszcze wrócimy. Tym bardziej, że po spacerze po Parku Skaryszewskim można tam wstąpić na małe lub większe co nieco i z powrotem wrócić na Grochów. Kalyan Dhaba to restauracja indyjska na Zamojskiego. Tu można spróbować smaków indyjskich i trochę poczuć się jak w Indiach. Sprzyja temu  wystrój restauracji oraz muzyka. 

12 kwietnia 2017

Warsztat wielkanocny z Cook'n' Learn


W tą sobotę byłam na warsztacie, gdzie miały być robione potrawy na Wielkanoc. W tym jedna potrawa hinduska. To zaciekawiło mnie najbardziej. Spotkanie było zorganizowane w ramach Cook'n ' Learn, czyli spotkanie młodych ludzi, którzy chcą się dzielić swoją wiedzą oraz seniorów młodych duchem, chętnych do działania. To już było kolejne spotkanie.



Przed warsztatami kulinarnymi wprowadzenie do zdrowego odżywiania przedstawiła grupie dietetyk Julia Nowicka. Zapoznała z najnowszą wersją piramidy żywienia i zaproponowała jak urozmaicić swój jadłospis i czego unikać. Najważniejsza jest aktywność fizyczna, unikanie cukru w jego białej, rafinowanej postaci oraz nadmiaru soli.


Prasad opowiedział o sobie, swoim kraju Indiach i przystąpiliśmy do przygotowywania potraw świątecznych i nie tylko. Ziemniaki obrane i pokrojone w kosteczkę do wegetariańskiego PULAO. 


Do gotowania PULAO Prasad przyniósł swój garnek do gotowania ryżu. Pulao to potrawa z ryżu basmati  z warzywami, ziemniakami i mnóstwem przypraw gotowana w szczelnie zamkniętym garnku. 


Prasad pilnował, by danie było odpowiednio przyprawione.


Panie siekały jajka na twardo, które później razem z przyprawami miały wylądować w skorupkach jajek na patelni, usmażone na złoto. 




Prasad zainteresował się potrawą z jajek faszerowanych.


A tymczasem pulao już dochodziło w tym specjalnym naczyniu.


W dużym garnku gotowany był biały barszcz, na wywarze z białej kiełbasy, serwowany w kubkach. Każdy mógł sobie dodać kawałek białej kiełbasy i jajka.



Jajka faszerowane usmażone na złoto, albo bardziej niż na złoto. Przypomniało mi się jak ostatni raz takie jajka robiłam na studiach, mieszkałam wtedy na Bielanach, blisko uczelni. Miały trochę inny skład. Ale wspomnienie się zjawiło. 


Wszystkie potrawy zjedliśmy z dużym apetytem. Pulao, które jak dla mnie było średnio ostre, choć dla niektórych osób było tak ostre, że nie do zjedzenia. Wspólne gotowanie to świetna zabawa i okazja do poznania nowych osób. 


20 czerwca 2016

Kokosowa zupa z botwinką

Lubię zupę botwinkową, przypomina mi dzieciństwo. W sezonie botwinki robię często, najczęściej wg. starego przepisu z głowy. Choć wydaje mi się, że ona wtedy miała inny smak. Ale wtedy była przygotowywana na wodzie ze studni. Warzywa były z ogródka Babci Ani. Młoda marchewka, trochę koperku i co najważniejsze wiejska śmietana. Robiona z wiejskiego mleka. Krówka była czarna w białe plamy z wielkimi czarnymi oczyma. Holenderka, choć ja wtedy myślałam, że to taka typowo polska krowa. Ale powróćmy do zupy, która miała przez to wszystko co wymieniłam i zapewne przez wiele innych czynników niepowtarzalny smak. Znów sezon na botwinkę nastąpił. Kupiłam pęczek botwinki w Rysinach. Ale tym razem nie miałam dobrej śmietany, za to została mi puszka mleka kokosowego z zakupów w wietnamskim sklepie. Stąd pomysł na taką zupę. W barwach i smakach Tajlandii.  Bo czasem trzeba odmienić zwykłe, znane od lat danie. Nie wiem czy w Tajlandii używają w kuchni botwinki.  To taka wolna interpretacja. Można dodać inną pastę curry. Uwaga - zupa jest dość ostra ! W wersji łagodniejszej lepiej ominąć jeden składnik - papryczkę chilli. 


Składniki
1 pęczek botwiny ( tylko zielona część )
1 młoda cebula
3 młode marchewki
kawałek imbiru
1 puszka mleka kokosowego
1-2 łyżeczki pasty zielonej curry
papryczka chilli
sól do smaku
olej do smażenia

Smażymy cebulę drobno pokrojoną na oleju z imbirem i chili. Gdy już robią się miękkie dodajemy drobno posiekane liście botwinki. Jeszcze chwilę  razem smażymy. To zalewamy około litrem wody. Gotujemy około 10 minut i dodajemy mleczko kokosowe oraz pastę curry zieloną. Dosalamy do smaku. Podajemy gorącą. 

06 marca 2016

Punjabi muttar paneer curry. Kremowy sos z zielonym groszkiem i serem indyjskim.

To danie typu curry, które smakuje zawsze. A może ja po prostu lubię taką kuchnię ? Składnik, który jest niezbędny do tego dania to domowy ser indyjski. Poza tym trudno kupić u nas ser ( panir ) paneer. Tylko raz mi się to udało. I kupiłam go z czystej ciekawości. Bo ten ser jest prosty do zrobienia. Przepis na paneer tutaj. Jeszcze zielony groszek i sporo przypraw. A potem już można zrobić klasyczny sos  z Pendżabu. Idealny do ryżu basmati. 


Składniki

1 szklanka groszku zielonego 
ser paneer  ( z 2 litrów mleka )
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
ok 2-3 cm imbiru
2-3 mięsistych pomidorów
2 chilli 
1 łyżeczka kminu rzymskiego
1/2 łyżeczki proszku madras curry
1 łyżeczka garam masala
chilli w proszku do smaku 
1/4 łyżeczki mielonej kurkumy
1/4 łyżeczki mielonej kolendry
szczypta asafetidy 
sól do smaku
olej do smażenia ( rzepakowy lub gorczycowy )
zielona kolendra

Na gorący olej wrzucić całe ziarna kminu rzymskiego i poczekać aż zaczną strzelać. Następnie dodać pokrojony czosnek, chilli oraz po chwili pokrojoną w kostkę cebulę. Posypać solą i smażyć tak by cebula była przezroczysta i nie spaliła się. Dodać pozostałe przyprawy oraz pomidory obrane ze skóry i pokrojone w kostkę. Można pomidory zastąpić koncentratem pomidorowym, choć to nie to samo. Smażymy, aż pomidory puszczą soki i zaczynają być miękkie. Dodać około 1/2 szklanki wody lub więcej. Dobrze rozmieszać. Dodać zielony groszek. Gdy jest mrożony, ugotować do miękkości. W ostatniej chwili należy dodać do sosu pokrojony w kostkę paneer. Serwować gorące z ryżem basmati, posypane świeżą zieloną kolendrą. Można też podawać z roti lub naan. 

14 lipca 2015

Warsztat CURRY. O daniach typu curry, przyprawie curry i nie tylko.

Gdy się okazało, że będę na warsztacie curry to bardzo się ucieszyłam. W zasadzie w pierwszej chwili skojarzyło mi się jednoznacznie z kuchnią hinduską. Ale zaraz, zaraz -  curry się rozpowszechniło również w innych kuchniach. A potem pomyślałam o przyprawie zwanej curry, którą można stworzyć samemu i liściach curry. Dowiedziałam się że będziemy robić tajską żółtą pastę curry. Już kiedyś na warsztacie kuchni tajskiej robiłam curry zielone, ale ono było z gotowej zielonej pasty curry. Już na miejscu okazało się, że będziemy robić kilka moich ulubionych smakołyków, czyli mango lassi, herbata chai masala czy palak paneer. 


Kuchnia indyjska to przede wszystkim przyprawy bajecznie kolorowe i aromatyczne. W zasadzie nic nie było dla mnie nowością oprócz mieszanki bengalskiej do mięs Panch Poron. Co ciekawe dowiedziałam się ( po krótkim opisie i porównianiu ), że mam w domu korę kasji, a nie cynamonu cejlońskiego. Oba gatunki wyglądają zupełnie inaczej, inny jest kolor po starciu na proszek, inna jakość i smak jaki nadaje potrawom. 


Warsztat poprowadzili Karolina i Maciej Szaciłło, prowadzący bloga medytujemy.pl. Ich kuchnia nawiązuje do ajurwedyjskiego sposobu odżywiania. Sporo publikują w prasie. Piszą książki i organizują warsztaty w Polsce i za granicą. 


Przyprawy powinny sie prażyć na suchej patelni, aż zaczną intensywnie pachnieć. Tak rozpoczyna się przygotowywanie domowej garam masali składającej się z liści laurowych, ziaren kolendry, kminu rzymskiego, czarnego pieprzu, goździków, cynamonu, suszonego imbiru ( ! ) oraz świeżo startej gałki muszkatołowej. 


Całkiem spora dawka gałki muszkatołowej do domowej garam masali nie zaszkodzi.


Do curry tajskiego żółtego składniki powinno się dobrze zmiksować. Widoczna na zdjęciu kolendra jest rośliną wychładzającą silnie. 


A powyżej gotowa mieszanka do herbaty chai masala. Przy przygotowywaniu herbaty chai masala trzeba bardzo uważać, bo po dodaniu do mleka herbaty z przyprawami szybko chce opuścić garnek. Co też się stało w jednej z grup przygotowujących ten cudowny napój. 


Proces robienia paneeru ( sera indyjskiego ) nie jest trudny. Można do mleka dodać kwasku cytrynowego zamiast soku cytrynowego, ale to wersja dla tych którym to nie będzie przeszkadzać. W końcu sok cytrynowy jest naturalny. 


Herbata chai masala jest tym co zamawiam w restauracjach hinduskich zaraz po wejściu.


Placki paratha zainteresowały mnie najbardziej. W ogóle temat rodzajów hinduskich placków- chlebków jest bardzo obszerny. Kiedyś zrobiłam w domu naan i na tym się skończyło. Przygotowanie ciasta nie jest trudne. Gorzej już ze sposobem takiego skręcenia placka, by znajdujący się w środku farsz groszkowy nie wyszedł na zewnątrz. 


Mango lassi zrobione przez uczestników warsztatów to już klasyka w moim domu. Nawet pokusiłam się zamknąć w formie lodów smak, który tak lubię. 


Do naszych dań była dodawana cebula oraz czosnek, ale w Indiach w wielu domach nie używa się cebuli ani czosnku, bo to przeszkadza w medytacji. Nie muszę przypominać, że moja kuchnia nie może się obyć bez cebuli. 


Z części ciasta zostały zrobione chapati, byśmy zobaczyli jak się je robi i opieka nad ogniem.


Palak paneer już prawie gotowy, teraz trzeba go delikatnie przemieszać by znajdujący się w nim ser paneer nie rozwalił się. Palak paneer bardzo lubimy w naszym domu. Sama robię paneer ( rodzaj sera indyjskiego ), więc przepis nie był dla mnie odkryciem, chociaż ja to danie robię trochę inaczej. 


Żółte tajskie curry z tofu w pełnej okazałości. Z batatami, papryką, cukinią z mlekiem kokosowym i pastą miso. Zamiast sosu rybnego ( nie wegetariański ) został dodany sos sojowy. Podane ze świeżą kolendrą i pokruszonymi orzechami. 


Palak paneer prezentował się świetnie i tak też smakował. Tutaj razem z plackiem paratha nadziewanym zielonym groszkiem. Nadzienia mogą być inne. Bez nadzienia można zrobić chapati. Placki można potem polewać rozpuszczonym ghee ( czyli sklarowanym masłem ). 
Warsztat był świetnym doświadczeniem. Prowadzący bardzo interesująco opowiadali o przyprawach, daniach, połączeniach smakowych. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy głównie o kuchni hinduskiej. W Polsce w restauracjach hinduskich jest bardzo drogo i nudno...Hindusi w Polsce nie gotują sezonowo. We wszystkich restauracjach serwują to samo.  Być może dlatego, że nie gotują tam zawodowi kucharze ? Dlatego taki warsztat jest tym bardziej cenny. 




Banany w cieście po wietnamsku

Moja ulubiona słodka przekąska z barów wietnamskich. Niektórzy mówią  że to danie z ich czasów studenckich. No, ja chyba ich podczas studiów...

Wasze ulubione