Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia arabska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia arabska. Pokaż wszystkie posty

13 czerwca 2018

Pasta z bobu po libańsku



W bobie lubię to, że pojawia się o określonej porze roku, wtedy jest celebrowany, wchłaniany przez rzesze wyznawców, a potem znika. Taki król sezonu. Znika równie szybko, jak się pojawia. 
Wspominając bób z dzieciństwa widzę rozświetlone słońcem podwórko na wsi. W cieniu orzecha włoskiego siedzę z mamą i dużej brązowej miski wyławiamy rękoma jeszcze gorący, dopiero co ugotowany bób. Bób ugotowany na dość miękko. Tak, że po nadgryzieniu skórki wyciska się w zasadzie gotową pastę. Nie jakiś al dente. Tak bób gotowała moja babcia. I dopiero później poznałam inne sposoby jego przygotowania, tak że można było zobaczyć jego pierwotny kształt. Przedstawiony przepis wykorzystuje jednak bób gotowany na miękko. 

1/ 2 kg bobu
1 mała główka czosnku
1/3 pęczka natki pietruszki
3 łyżki oliwy z oliwek
1-2 chilli ( opcja )
sok z 1 cytryny
sól do smaku

Ugotować bób na dość miękko. Obrać ze skórki. Dodać bardzo drobno posiekaną natkę pietruszki, drobno pokrojone chilli oraz wycisnąć czosnek. Wszystko dobrze wymieszać. Powoli wlać oliwę oraz dodać sok z cytryny. Dosolić do smaku. 


22 listopada 2017

Marchew w stylu libijskim.


Jeśli lubicie arabskie smaki, dość mocno podkręcone aromatem kminu rzymskiego to coś akurat dla Was. To danie dla zdecydowanych wielbicieli KMINU RZYMSKIEGO, nie kminku. Jak wiadomo tą przyprawę można albo kochać albo nienawidzić. Ja się zakochałam od pierwszego niuchnięcia. Ten zapach kojarzył mi się bardzo orientalnie. Najpierw wyczułam ten smak w daniu, spytałam kelnera co to jest. On pokazał mi woreczek z pachnącą zawartością. Już wiedziałam że to coś co będę uwielbiać. Dostałam w prezencie mały woreczek z zawartością. Wtedy takie przyprawy były tylko w restauracjach arabskich. Pierwszy kmin w sklepie kupiłam parę lat później. Te marchewki są robione w stylu libijskim, bez słodkich nut jak np. marchewki po marokańsku. Dlaczego akurat kuchnia libijska ? Nie wiem czy kiedyś pisałam o tym, że mój tata był na kontrakcie w Libii. Po jego powrocie z Libii w naszej kuchni sporo się zmieniło. A mnie chyba wtedy zaczęły pasjonować różne kuchnie. 


Składniki
4-5 średnich marchewek
1/2 pęczka natki pietruszki
2 płaskie łyżki kminu rzymskiego
2- 3 małe ząbki czosnku
2 łyżki soku z cytryny
2 łyżki oliwy z oliwek 
sól do smaku

Marchewki gotujemy tak by zachowały lekką jędrność. Można też na parze. Nie powinny rozpadać się przy krojeniu w średnio grube plasterki. Natkę kroimy bardzo drobno. Kmin rzymski prażymy chwilę na suchej patelni i jak zacznie pachnieć, zdejmujemy z ognia. Można go lekko ugnieść w moździerzu, ale nie na proszek. Wyciskamy sok z cytryny i mieszamy razem z oliwą z oliwy oraz ze zgniecionymi ząbkami czosnku. Krążki marchewki delikatnie wymieszać z natką pietruszki oraz z kminem rzymskim. Solimy do smaku. Podajemy schłodzone. 


20 października 2017

Kuchnia Bliskiego Wschodu. Syryjskie pyszności.

Niedawno uczestniczyłam w warsztatach kulinarnych dla rodzin, zorganizowanych przez Praską Światotekę. Prowadziła je pochodząca z Aleppo Karina Kanjo. Mieliśmy robić danie śniadaniowe ze smażonego chleba pita z cieciorką i jogurtem ( fatte), pierożki syryjskie ( sambusak ) z serem szelal ( shilal ) oraz deser z drobnej kaszki kukurydzianej ( mamunieh ). Wszystkie dania wyszły bardzo smaczne, mi najbardziej smakowało danie śniadaniowe z pity i jogurtu z przyprawami. Pierożki też chętnie bym zrobiło. Deser smaczny, ale jak dla mnie zbyt słodki. Ja zazwyczaj redukuję cukier o połowę w przepisach, albo więcej. Deser najbardziej smakował oczywiście dzieciom. 





Taki ser ( tylko z czarnuszką ) kupiłam parę lat temu i nie bardzo wiedziałam co z nim zrobić. Bardzo mi się podobał ser w postaci cienkich nitek z wplecionymi ziarnami czarnuszki. Dodawałam głównie do sałatek, co dawało niesamowity efekt. A podczas tego warsztatu poznałam aż dwa zastosowania tego sera. Wylądował zarówno w pierożkach, jak i w słodkim deserze z kaszki kukurydzianej. 















Fatte jest spożywane zazwyczaj na śniadanie. Do dania dodaje się słodkiej tahiny. Jest również gorzka, która nie pasuje do tego dania, bo zepsułaby jego smak. Jak jest z prażonych ziaren jest słodka, jak z nie prażonych gorzka. Pierwszy raz słyszałam o takim podziale. Parę razy zdarzyło mi się kupić gorzkawą tahinę, ale myślałam że taka ma być. 


Pierożki te smaży się w głębokim oleju. Są bardzo dobrą przekąską.




Deser z kaszki kukurydzianej, również podawany z serem szelal z pistacjami. Podczas nabierania porcji ciągnął się ser, który lekko się rozpuścił na gorącej masie z kaszki kukurydzianej. 


30 września 2017

Baklawa w sam raz słodka.

Wizyta w tureckiej bądź arabskiej restauracji. Miło byłoby po głównym posiłku zjeść coś małego i słodkiego. Baklawa jest mała, owszem. Ale tak przeraźliwie słodka, że nikt z mojej rodziny nie chce jej jeść. Słodsze niż baklawa są chyba tylko wyłącznie pakistańskie mleczne cukierki z pistacjami, które zrobiłam - również ograniczając ilość cukru w stosunku do pierwotnego przepisu. Pomyślałam że mogłabym zrobić baklawę, która dla mnie i mojej rodziny byłaby zjadliwa, a nawet smakowita. Tym bardziej, że w lodówce leżało opakowanie ciasta filo, a w sklepach właśnie pojawiły się świeże figi. Te figi uśmiechały się do mnie z półki. Dodam, że miałam też pyszne, obrane orzechy z Nieczatowa. Takie mięsiste i pełne smaku. Tak to baklawa z orzechami włoskimi z podradomskiej wsi i miodem rzepakowym z polskiej pasieki zyskała nowy wymiar polskiej sielankowości wiejskiej. Ograniczyłam znacznie ilość cukru w syropie, dodałam trochę więcej miodu. Osiągnęłam efekt zamierzony, choć baklawa nadal była słodka, to nie powalała tą słodkością.  


300 gr ciasta filo
200 gr orzechów włoskich
2-3 świeże figi
50 gr miodu rzepakowego 
100 gr masła
kawałek laski cynamonu lub 1 łyżeczka mielonego cynamonu

syrop
80 ml wody
70 gr miodu rzepakowego
1 łyżka cukru
sok z 1/2 cytryny

Roztapiamy masło na patelni. Smarujemy dno naczynia do pieczenia. 
Pokrojone drobno orzechy włoskie mieszamy z miodem oraz startym cynamonem. Figi kroimy w cienkie plasterki. Ciasto przycinamy do wielkości naczynia i kładziemy 5-6 płatów ciasta. Pozostałą część ciasta trzymamy w wilgotnej ściereczce, bo ciasto to szybko wysycha i zaczyna się kruszyć. Płat wierzchni ciasta smarujemy masłem i kładziemy na tym mieszankę orzechów i na nich układamy plasterki fig. Czynności powtarzamy, ciasto filo smarując masłem za każdym razem.  Na wierzchu musi być warstwa ciasta filo złożona z 3 do 6 warstw. Smarujemy wierzch roztopionym masłem. Dzielimy ostrym nożem na porcje, po upieczeniu to już nie będzie takie łatwe.  Pieczemy 35 minut w temperaturze 180 stopni C. 
Miód, wodę i cukier gotujemy razem w rondelku i redukujemy, aż uzyskamy syrop. Do niego dodajemy sok z cytryny. Studzimy. 
Baklawę po wyjęciu z piekarnika polewamy syropem. 



Baklawę można jeść samą, jak również z dodatkiem naturalnego jogurtu greckiego. Smakuje znakomicie, bo jogurt łagodzi słodkość baklawy, gdyby jeszcze okazała się za duża. 


21 kwietnia 2017

Mazurek z mascarpone, syropem klonowym i tahini.

W tym roku przed Świętami Wielkiej Nocy i podczas Świąt myślałam o chrześcijanach, którzy często nie mogą tak po prostu iść do kościoła czy cerkwi i pomodlić się w czasie Świąt czy w dniu powszednim.  Chrześcijanie z części krajów arabskich . To rdzenni Arabowie, ale też Asyryjczycy czy Koptowie. Mieszkają głównie w Syrii, Libanie i w Egipcie. W te Święta Wielkiej Nocy modliłam się o to, by oni mogli się też się modlić.  
Robiąc wierzch do tego  mazurka, chciałam by choć trochę nawiązywał smakiem do typowych smaków arabskich. Pasta z sezamu tahina i pestki granatu. Zainspirowała mnie koleżanka, która zrobiła taki do pracy przed Świętami, a zaczerpnęła przepis z popularnego blogu Kwestia Smaku. Spód do mojego mazurka zrobiła moja Mama, według swojego przepisu. A przepis z tego blogu na wierzch zmieniłam według własnego smaku. Zbyt duża ilość tahiny w kremie na wierzch nie smakowałaby mojej rodzinie. A  tak smak był wyważony. Ciasto na spód mało słodkie. Za to na wierzch mogłam dodać więcej syropu klonowego, który bardzo lubimy. Mazurek wyszedł bardzo smaczny. Jednak dodatki w postaci pestek granatu należy dorzucić w ostatniej chwili przed podaniem. 


ciasto
1/4 kg mąki pszennej
1 jajko
1/2 kostki masła
1-2 łyżki śmietany
2 łyżki cukru pudru
Zagniatamy ciasto. Jak trudno zagnieść można dodać więcej śmietany. Należy odłożyć na pół godziny, by odpoczęło. Wykładamy do prostokątnej foremki. Brzegi wyższe niż reszta ciasta. Pieczemy kilka minut. Studzimy.

wierzch kremowy
250 gr mascarpone
1 łyżka tahini
3 łyżki syropu klonowego
Składniki miksujemy lub dokładnie mieszamy i rozsmarowujemy na ostudzonym cieście kruchym. 

polewa 
1 łyżka tahini
3 łyżki soku z cytryny
3 łyżki syropu klonowego
Składniki mieszamy i wylewamy na krem na wierzchu, tak jak lubimy. Zygzaki wyglądają ładnie. Ale może być inny wzór. 

pestki granatu
płatki migdałów
kawałek cynamonu
starta skórka z cytryny ( opcja )

Posypujemy pestkami granatu, prażonymi na suchej patelni płatkami migdałów, startym cynamonem i startą skórką z cytryny. 



03 marca 2017

Arabskie noce. Baba ghanoush.

Miałam napisać o tym daniu w Walentynki. Ale wtedy prześcigano się w pisaniu o finezyjnych, romantycznych, erotycznych i różnych takich smakołykach. Teraz bez presji nawijania romantycznie mogę napisać o cudownej sałatce z bakłażana. Cudownej dla tych oczywiście co lubią bakłażany. Nie każdy je lubi, co mnie akurat dziwi. Gruszki miłości czy oberżyny. Czy to skojarzenie z kształtem ? No bo nie z kolorem, ani ze smakiem. Najlepszy smak bakłażana wydobywa pieczenie go w skórce lub smażenie w tłuszczu. Owszem bakłażan chłonie tłuszcz jak gąbka, ale wydobywa też smak. Podobnie jak opalanie bakłażana nad ogniem lub w piekarniku. Taką właśnie technikę należy zastosować dla bakłażana przy tym daniu. Baba ghanoush. Sałatka ta znana jest w całym świecie arabskim, w Izraelu i w innych częściach świata. Bazą jest właśnie upieczona oberżyna, do tego tahini, dobrej jakości oliwa, czosnek i sól. Czasami dodaje się więcej przypraw jak kmin rzymski czy ostra papryka. Do tego dla smaku i koloru pestki granatu, jak znalazł. 



Składniki
2 -3 średnie bakłażany
2 małe ząbki czosnku
1 łyżka tahini
1 cytryna
sól do smaku
parę łyżek dobrej oliwy 
garść pestek granatu
parę listków kolendry lub pietruszki

Umyte bakłażany przekroić na pół wzdłuż, obsypać solą i odstawić na pół godziny. Następnie opłukać, osuszyć i ułożyć skórką od spodu na pergaminie do pieczenia na blasze do pieczenia. Wstawić do piekarnika na około 25 minut.Skórka powinna zbrązowieć, a miąższ się zrobić miękki o dymnym aromacie. Gdy bakłażany ostygną należy wybrać łyżką miąższ ze środka. Odcisnąć z nadmiaru wody i posiekać. Dodać czosnek przeciśnięty przez praskę, tahini, część oliwy, skórkę z połowy cytryny i sok z cytryny do smaku. Dosolić do smaku. Polać wierzch częścią oliwy i odstawić na około godzinę, by smaki się przegryzły. Następnie posypać pestkami granatu i dodać kolendrę zieloną lub pietruszkę. 



15 stycznia 2017

Musabaha. Hummus na ciepło z cieciorką.

Jeżeli lubicie hummus, to danie to może Wam przypaść do gustu. Jak robię hummus, to w dużej ilości. Zazwyczaj na wieczór robię hummus.  Na drugi dzień warto urozmaicić sposób jego podania jako danie obiadowe. Co prawda w krajach Bliskiego Wschodu jada się to na śniadania, ale co szkodzi zrobić to jako danie obiadowe. Można  hummus posypany cieciorką polać oddzielnie sosem z tahini, jogurtem i oliwą. Ja połączyłam te składniki razem w jeden sos jogurtowo-tahinowy. Na koniec można wszystko posypać zaatarem. Podajemy w towarzystwie ciepłej pity. Dobrze pasują do dania świeże warzywa, pokrojone w słupki. Przy okazji odkryłam, że styczeń to jest w moim domu miesiąc częstego robienia hummusu. Nie wiem z czego to wynika. 


Składniki
4-5 dużych łyżek hummusu
3-4 łyżki ugotowanej cieciorki

sos jogurtowo-tahinowy
szklanka jogurtu
1 duża łyżka tahini
sok z 1/2 cytryny
1 - 2 ząbki czosnku 
sól do smaku
parę łyżek oliwy z oliwek

zaatar do posypania ( opcja )

Przygotowujemy hummus wg przepisu w linku. Zostawiamy parę łyżek ugotowanej cieciorki. Przygotowujemy sos jogurtowo-tahinowy. Wykładamy hummus na talerz i go rozsmarowujemy. Na to wysypujemy bardzo gorącą cieciorkę. Na wierzch wlewamy sos, ale nie mieszamy wszystkiego razem. Można posypać zaatarem. 


12 października 2016

Dzika sałatka z bulgurem typu tabbouleh.


Do tej pory tą pożywną i smaczną sałatkę starałam się robić dość ortodoksyjnie, trzymając się receptur.  Pierwszy raz przygotowywałam ją na spotkanie grupy Zdrowo Pojeść, na wieczór arabski. Wyszła znakomicie. Parę dni wcześniej zjadłam porcję w  pewnej restauracji przy sklepie z orientalnymi produktami spożywczymi. Tam sałatka  smakowała koszmarnie, bardziej przypominała sałatkę z rybą, może przez marnej jakości pomidory z marketu ? Takie pomidory nie mają koloru, zapachu i mają metaliczny posmak rybi. Dlatego staram się robić ją sama, dbając o jakość składników. Jednak po spacerze nad Świdrem, gdzie z ludźmi ze Slow Food  Youth zbieraliśmy dzikie rośliny, a potem je zjadaliśmy z jakże dzikim apetytem moje podejście się zmieniło. Nasze zmagania możecie podejrzeć tutaj. Nie chodzi oczywiście o jakość składników, tylko o możliwość kształtowania smaku. Nie jest to już co prawda klasyka gatunku, ale smakuje wybornie. Kiszonka jest dodatkiem, który wydaje się dziwny, ale bardzo dobrze dopełnia smaku sałatki. A przy okazji świetnie wpływa na organizm. 


Składniki
2 szklanki suchego bulguru
1 pęczek pietruszki
1 pęczek szczypioru
1 pęczek kopru
parę gałązek mięty wodnej
parę listków kurdybanka 
1 czerwona cebula
3 pomidory
1 gruszka
1 słoiczek kiszonki z łobody i jabłka ( opcja )
kilka łyżek oliwy z oliwek 
sok z 1- 2 cytryn
garść nasion pokrzywy 
świeżo zmielony czarny pieprz
sól do smaku

Gotujemy bulgur do miękkości. Gdy ostygnie dodajemy do niego pozostałe składniki dość drobno pokrojone. Najlepiej je posiekać drobno, a nie blenderować. Dodajemy sól i pieprz oraz sporo oliwy z oliwek najwyższej jakości. Dodajemy też sok z cytryny, również do smaku. 


02 lipca 2016

Foul. Sałatka arabska z bobikiem i cieciorką.

Odwiedzanie  sklepów z żywnością z różnych stron świata wchodzi mi już w krew. Najlepiej jak na miejscu jest chwila czasu na spokojną rozmowę ze sprzedającym, często właścicielem. I odwieczne pytania w takich sklepach. A to co to jest ? Do czego można tego dodać ? Jaką potrawę mogę  z tego zrobić? A przy jakiej okazji tego się używa ? Czasem pytanie uruchamia lawinę opowieści o jedzeniu. Dostaję wskazówki, porady i przepisy :) Czasem ktoś mi poleca coś zupełnie mi nieznanego. Rozmowy, czasem łamaną polszczyzną, przetykaną różnymi językami o składnikach i daniach. Pomyśleć, że niektórzy mają zawód, polegający na takich przyjemnościach. Wychodzę obładowana zakupami i nowymi pomysłami. Tym razem proponuję przepyszną sałatkę, jakiej spróbowałam w małym sklepiku z arabską żywnością. Świetna na późną kolację z ciepłą pitą, ale też na lekki obiad latem. To już sprawdzone.  


Składniki
1 szklanka ugotowanego bobiku ( lub z puszki )
1 szklanka ugotowanej cieciorki
kilka oliwek zielonych i różowych
1 duży pomidor
1 mała cebula
1 ząbek czosnku
1/2 pęczka  pietruszki
1/2 szklanki jogurtu
1  łyżka tahiny
ostra papryka w proszku do smaku
sok z cytryny
oliwa z oliwek

Cebulkę drobno kroimy w kostkę, podobnie pomidory, można zostawić kawałki do ozdoby , a czosnek przeciskamy przez praskę. Natkę pietruszki siekamy drobno. Jogurt mieszamy dokładnie z tahiną. Można trochę dosolić, ja jednak tego nie robiłam, bo oliwki są dość słone. Składniki mieszamy razem oprócz oliwy z oliwek. Dodajemy ostrą paprykę w proszku do smaku. Już na talerzu sałatkę skrapiamy kilkoma kroplami oliwy z oliwek najlepszej jakości oczywiście oraz sokiem z cytryny do smaku. 



19 czerwca 2016

Baghrir. Marokańskie naleśniki.


To danie wypatrzyłam w grupie na FB, w której swoje dania prezentują dziewczyny, które wyszły za mąż za muzułmanów. I gotują  najczęściej dostosowując kuchnię do gustów rodzin swoich mężów i krajów z jakich oni pochodzą. Teraz codziennie przygotowują na wieczór iftar, czyli późną kolację w czasie ramadanu. Ważne, by dania się nie powtarzały. Są to marokańskie naleśniki BAGHRIR.  Mają ciekawą konsystencję, taką lekko gąbczastą strukturę. Ma też  fajne dziurki przez które przesącza się sos, jeżeli się nim poleje wierzch stosiku naleśników. Smak też jest inny, bo czuć dość wyraźnie smak drożdży.



Naleśniki
250 gr semoliny
100 gr  mąki pszennej
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
25 gr drożdży
1 łyżka cukru waniliowego
szczypta soli
esencja waniliowa
750 ml letniej wody
olej do smażenia ( opcja )

Dodatki
armeńska konfitura z morwy
ciepły sos maślano- miodowy
inne konfitury i dżemy 
serek radomski waniliowy

Mąki mieszamy przesiane wcześniej, dodajemy cukier, proszek do pieczenia, sól. Do tej mieszaniny dodajemy drożdże oraz ciepłą wodę i esencję waniliową. Miksujemy. Odstawiamy na co najmniej 15 minut. Ciasto może przykryte pracować nawet do 2 godzin. Potem smażymy na rozgrzanej patelni, bez tłuszczu, lub z niewielką jego ilością - ale tylko z jednej strony. Dla pewności można na chwilkę wrzucić na  drugą stronę, ale nie trzeba. Trzeba tylko pilnować momentu jak już są gotowe i natychmiast zdejmować je z patelni. Podawać polane sosem maślano- miodowym, ulubioną konfiturą, dżemem czy słodkim serkiem. 
Sos maślano- miodowy robimy z jednakowej ilości obu składników ( masła i miodu ), rozpuszczając masło razem z miodem, aż się składniki połączą. Polewamy naleśniki, albo zanurzamy każdy naleśnik w tym letnim sosie. 

11 kwietnia 2016

Libańska sałatka z marynowaną rzepą i cieciorką

Przepis na tą pyszną i sycącą sałatkę znalazłam w książce Samar Khanafer " Hummus, za'atar i granaty. Kulinarna podróż po Libanie ". Byłam na spotkaniu z jej autorką i zdecydowałam się na zakup, po rozmowie z autorką. Link tutaj.  Trochę  zmieniłam ten przepis, ale nieznacznie. Ucieszyłam się, bo jakiś czas temu kupiłam słoik marynowanych rzep we wściekle różowym kolorze. Czyż nie wyglądają uroczo ? Dodałam również olej arganowy zamiast oliwy z oliwek. 


Składniki
100 gr ugotowanej cieciorki
3 - 4 marynowane rzepy
pęczek natki pietruszki
1/2 szklanki suchej kaszy kuskus
kilka łyżek oliwy lub oleju arganowego
sok z cytryny
sól do smaku
świeżo zmielony czarny pieprz

Cieciorkę można dodać gotową z puszki. Polecam jednak przygotować gotowaną cieciorkę zgodnie z przepisem na hummus  Kaszę kuskus zalewamy wrzątkiem. Odsączamy po kilku minutach. Rzepę kroimy w kostkę. Natkę pietruszki drobno siekamy. Mieszamy składniki, polewamy oliwą lub olejem arganowym i dosmaczamy. Świetne po kilku godzinach. Dobra i na drugi dzień, gdy odpowiednio się przegryzie.



04 kwietnia 2016

Prezentacja książki " Hummus za'atar i granaty. Kulinarna podróż po Libanie " Samar Khanafer


Na spotkanie z autorką książki o kulinariach Libanu szłam z zainteresowaniem i pytaniem w głowie, co ciekawego mogę usłyszeć o tej kuchni. Autorka Samar Khanafer to pół Polka pół Libanka. Uczestniczka programu Masterchef, którego nie oglądam. Dlatego jej nie znałam ze szklanego ekranu. To ta ładna dziewczyna z ciemnymi włosami. Spotkanie prowadziła Anna Wrońska z magazynu " Kontynenty ". 


Na miejscu była już autorka i tylko kilka wolnych miejsc. A na stołach stały przekąski wyglądające na pyszne. Tabboleh, baba ghanoush oraz hummus z burakiem z warzywami. Już robiłam klika smaków hummusu, ale takiego z burakiem jeszcze nie. Jeszcze do odrobienia. http://annapgk.blogspot.com/2014/01/hummus-hummus-hummus.html


Autorka bardzo ciekawie opowiadała o kuchni libańskiej, swojej inspiracji i dojrzewaniu w gotowaniu. O tym jak powstała myśl o książce i jaki na nią pomysł miała autorka. Poniżej pudding z wodą różaną i pistacjami. To zamierzam kiedyś zrobić. Wszystkie składniki mam w domu :)


Autorka upiekła też sama ciasteczka sezamowe. Fajne i chrupkie. Co ciekawe po spotkaniu i degustacji zdecydowałam się na zakup książki. Na początku wydawało mi się, że już znam podstawy kuchni libańskiej i nie potrzebna mi taka pozycja. Jednak w książce, oglądając ją na stoisku dostrzegłam kilka inspirujących, nieznanych przepisów. To mnie przekonało i nie żałuję zakupu. Książka oprócz kilkunastu świetnych przepisów ma ładną szatę graficzną. Je się ją oczyma :) Już niedługo przepis na pyszną sałatkę z tej książki. 


Mnie zainteresował szczególnie dziki ogórek, tutaj na sałatce tabboleh. Ma specyficzne rowki i jest inny w smaku niż nasze ogórki. Zdjęcia robiłam komórką, stąd taka jakość, a nie inna.



15 marca 2016

Sałatka z bobikiem po arabsku.

Kupiłam kiedyś "sałatkę  z bobu" do pracy, w sklepie z przyprawami i przekąskami w stylu bliskowschodnim. Pyszna, sycąca - wydawała się prosta w wykonaniu. Na drugi dzień pognałam do tamtego  sklepu gdzie kupiłam sałatkę, by kupić suszony bób. Zakładałam, że robią ją z suszonego bobu, który po obróbce cieplnej staje się czerwonawy i mniejszy, albo to jakaś inna odmiana bobu niż mi znana. Pani sprzedająca powiedziała, ze nie ma suszonego bobu, bo jakaś pani kupiła dziś resztę.
"I nie będzie" - dodała. 
"A dlaczego"- spytałam ?
"Bo nie- właściciel tak zdecydował ".
Oklapłam. Chciałam odtworzyć sałatkę którą jadłam poprzedniego dnia. 
"A sałatka z bobu jest ?" - zapytałam z nadzieją w głosie.
" Nie ma, ale jutro będzie"- odpowiedziała
" Jak to ? To jak bez tego bobu ją zrobicie ?"
Pani pokiwała głową i się uśmiechnęła. 
"Bo my ją nie z suszonego bobu robimy"- dodała.  
I pokazała mi puszkę z bobem. Po krótkiej konwersacji  pani stwierdziła, że mogę sobie taką sałatkę sama przecież  zrobić. Przyniosła mi puszkę i zdradziła szczegóły. Zazwyczaj nie lubię dań z dodatkiem puszkowym, ale czasem trzeba. Bób z sałatki okazał się bobikiem :) Jeśli taki znajdę suszony zrobię sałatkę od podstaw. 


Składniki
1 puszka ugotowanego bobiku ( 400 gr )
2 mięsiste duże pomidory
pęczek pietruszki
2 ząbki czosnku 
sok z cytryny do smaku
oliwa z oliwek
sól do smaku

Pomidory kroimy w kosteczkę. Czosnek przeciskamy przez praskę. Bobik należy przełożyć z puszki na sitko i dobrze przemyć zimną wodą. Pietruszkę drobno posiekać. Składniki łączymy. Doprawiamy sokiem z cytryny do smaku, solą i polewamy dobrą oliwą z oliwek, ale o niezbyt mocnym aromacie. Jest lepsza jak się przegryzie parę minut.

14 marca 2016

Ma'amoul- ciasteczka arabskie z semoliny z nadzieniem pistacjowym


Ciasta ma'amoul  są już klasyką w moim domu. Do tej pory robiłam je wyłącznie z nadzieniem daktylowym.  Ale spróbowałam w końcu wersji z pistacjami. Największą trudność miałam z kupieniem niesolonych pistacji. Bo do tych ciasteczek pistacje powinny być właśnie takie. Dostałam je w sklepie z perskimi produktami i to jeszcze od razu posiekane. W tym przepisie w cieście nie uwzględniłam wody z kwiatów pomarańczy, bo uważam że jej zapach zbyt dominuje danie. Wolę dodać więcej wody różanej, ona jest zdecydowanie moją faworytką. Ciasteczka te są robione na Święta Wielkiej Nocy przez Chrześcijan w Libanie. 


Udało mi się również kupić kolejną foremkę do tych ciasteczek, oczywiście drewnianą. Są już w Polsce dostępne takie foremki plastykowe, ale one jakby duszy nie miały. Gdy robię ciasteczka przy pomocy tych drewnianych, mam wrażenie kontaktu z naturą, jakiejś niewidzialnej więzi z osobami, które kiedyś też tak je robiły. Teraz mam dwie inne i mogę robić 2 różne nadzienia w środku. Może gdy kupię trzecią ( to chyba uzależnia ) zrobię nadzienie z orzechów włoskich. 


Ciasto
0,5 kg semoliny
0, 25 kg mąki pszennej
250 gr masła
120 ml mleka
1/ 5 szklanki cukru
3-5  łyżek wody różanej
2 łyżeczki zmielonej przyprawy mahlep

Nadzienie 
150 gr drobno pokrojonych niesolonych pistacji

Sposób wykonania tych ciasteczek jest tutaj 



Banany w cieście po wietnamsku

Moja ulubiona słodka przekąska z barów wietnamskich. Niektórzy mówią  że to danie z ich czasów studenckich. No, ja chyba ich podczas studiów...

Wasze ulubione