Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autorskie dania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autorskie dania. Pokaż wszystkie posty

04 czerwca 2020

Sałatka z młodej kapusty



Młoda kapusta zakupiona pierwszy raz w tym roku. Miałam zrobić chłopakom tzw. "młodą kapustę", czyli taki niby bigosik z koperkiem, młodą marchewką i kiełbaską,  ale moje chłopaki za nią nie przepadają w tej postaci. Ja uwielbiam, ale wtedy większość byłaby dla mnie. Tylko czy o to chodzi ? Przypomniała mi się sałatka, jaką kiedyś robiłam w domu rodziców. Z kapusty z pomidorami i marchewką. Teraz pomidory dobre są jeszcze w formie zielonych, małych kuleczek na krzaczku. Nie miałam dobrych pomidorów, za to miałam 2 młode kalarepki z Rysin. Wylądowały w sałatce. Bo jak się nie ma jakiegoś składnika warto spróbować z innym. Po pierwsze może powstać coś wyjątkowego, a po drugie to coś nie zalega w lodówce.  


1/2 młodej kapusty 
2 młode kalarepki ( opcja )
2 pomidory ( opcja )
kilka młodych małych marchewek ( opcja )
1 młoda cebulka ze szczypiorkiem
1/2 czerwonej lub żółtej papryki
sól ( najlepiej bardzo drobna )
majonez lub majonez wegański

Kapustę młodą kroimy dość drobno, ale nie za drobno. Solimy i odstawiamy na około pół godziny. Potem drewnianą łyżką ugniatamy kapustę, by zmiękła. Kroimy pozostałe składniki. Nadmiar wody z kapusty można odlać. Gdy ilość kapusty zmaleje, dodajemy pozostałe składniki. Mieszamy. Można dodać majonez lub nie. Ja miałam akurat wegański z Finlandii.
Miseczkę chyba podświadomie dopasowałam do tego niby majonezu z Finlandii.



22 kwietnia 2020

Kociołek z kozieradką





Za oknem ktoś śpiewa " sto lat " komuś. Dwa dni temu mój starszy syn obchodził 18-tkę. Choć słowo obchodził jest raczej na wyrost. Bez imprezki i tortu, no bo kto by taki tort zjadł, skoro nikt by nie przyszedł na urodziny ! Nawet zamówiony prezent jeszcze nie doszedł. Takie czasy nam nastały. W domu gotuję z zapasów i z tego co akurat znalazłam w szafce. A było trochę mięsa wołowego na gulasz. Zaledwie pół kilo, na gulasz za mało. Ale wpadła mi w oko cherlawa mała kapustka. I moja ulubiona ostatnio zmielona kozieradka w kolorze bałtyckiego piasku, ze sklepu tureckiego na Okęciu. Ta potrawa bez tej kozieradki i tak byłaby dobra, ale z nią jest zupełnie inna. Kiedyś moja, nieżyjąca już ciocia Bożenka przywiozła z jednej ze swoich podróży taką przyprawę do mięs, w jasnym kolorze. Nie wiedziałam wówczas co to jest, ale mi bardzo odpowiadało. Lubię ten smak i zapach. Ale nie można przesadzić. Myślę, że zamiast wołowiny można użyć wieprzowiny, albo kombinacji obu mięs. Ale polecam wołowinę.


1/2 kg wołowiny na gulasz
1 mała biała kapusta
1 średnia cebula
oliwa lub olej rzepakowy do smażenia
1 łyżka płaska mielonej kozieradki
świeżo zmielony czarny pieprz
sól do smaku

Wołowinę kroimy w średnią kostkę i smażymy na rozgrzanej patelni. Po kilku minutach dodajemy cebulę pokrojoną w piórka oraz średnio poszatkowaną kapustę. Chwilę razem smażymy by cebula zdążyła się lekko zrumienić, a kapusta nieco zmiękła. Wtedy dodajemy około pół szklanki wody i dusimy.  Dodajemy przyprawy. W garnku o grubym dnie pod przykryciem można zostawić potrawę, by składniki zmiękły. Wołowina powinna być soczysta, ale nie wysuszona, a warzywa dość miękkie. Podajemy bardzo gorące np. ze świeżym chlebem.

07 lutego 2020

Sałatka z selera korzeniowego.





Selery obrodziły rodzicom w tym roku. Jednak tata narzekał, że są małe i  tym samym trudne do obierania. Za to ekologiczne są i to jest ich główny atut. I niech tak zostanie. Rodzice jeszcze nie za bardzo rozumieją mój zachwyt nad małymi, brzydkimi warzywami. Bo dla mnie ważne, by nie były zsypane do granic wytrzymałości. Te z działki rodziców są bez żadnych dodatków.
3 małe selery korzeniowe lub jeden duży
2 kwaśne jabłka
1/2 puszki słodkiej kukurydzy
duża garść włoskich orzechów
2 łyżki rodzynek 
sok z cytryny ( opcja )
sól do smaku
majonez 
Selery po obraniu ścieramy na małych oczkach, podobnie jak jabłka. Dodajemy słodką kukurydzę i orzechy włoskie pokrojone w mniejsze kawałki. Rodzynki należy wcześniej sparzyć w gorącej wodzie. Składniki mieszamy, solimy do smaku. Gdy sałatka jest zbyt słodka można dodać soku z cytryny. To zależy czy jabłko było dość kwaśne. Potem dodajemy majonez. Ilość jak kto lubi. Ja dodaję niewiele.               

12 września 2019

Słoneczna zupa




Jak już pewnie pisałam, że uwielbiam jesień i jesienne kolory. Jednak nie w ubiorach dla siebie. Jestem zimą i dobrze wyglądam w zimnych, konkretnych kolorach. A szkoda, bo to są piękne kolory, jak kolor tej zupy. Nazwałam ją dlatego słoneczną. To zupa z batatów i ziemniaków. Jak robiłam zupę z samych batatów, to moje chłopaki narzekały, że jest za słodka. A już miałam w ręku pięknego batata. Dołożyłam kilka ziemniaczków i postanowiłam je połączyć. Taka zupa ziemniaczano-ziemniaczana ;) Sam batat daje piękny kolor. Oczywiście batat pomarańczowy. Są też bataty w innych kolorach, ale jeszcze nie udało mi się ich znaleźć. Jeśli macie ochotę na bardziej batatową wersję polecam przepis na zupę z batata na koniec świata.

1 duży batat
kilka ziemniaków
1 średnia biała cebula
kawałek świeżego imbiru
olej rzepakowy do smażenia
sól do smaku
chilli w płatkach ( opcja )
czarnuszka do posypania ( opcja )
szczypior lub kolendra

Cebulę pokrojoną w kostkę podsmażamy na oleju razem z pokrojonym imbirem, również w kostkę. I można na oleju przesmażyć również bataty i ziemniaki pokrojone w kostkę, ale nie trzeba. Jak zależy nam na czasie to szybciej się robi zupa z przesmażanymi na lekki beż ziemniakami. Ale zdrowszą wersję robimy z ziemniaków dorzuconych bez smażenia do wody. Do niej dokłada się zawartość patelni z cebulą i imbirem i gotuje do miękkości ziemniaków i batatów. Solimy do smaku. Można dodać chilli w płatkach, do zaostrzenia smaku. Miksujemy dokładnie. Podajemy posypane czarnuszką i zieleniną. Świetnie pasuje do niej zielona kolendra.



08 września 2019

Flaki



Flaki to danie sztandarowe mojego męża. Odkąd po raz pierwszy zdecydował się by je zrobić,  są u nas daniem goszczącym regularnie. I przyznam są naprawdę znakomite.  A ja przecież nie przepadam za podrobami. Kiedyś flaki jadłam tylko na uroczystościach rodzinnych, w moim domu rodzinnym ich się nie robiło. Na początku mąż dodawał trochę za dużo marchewki i korzenia pietruszki, przez co danie było trochę za słodkie. Teraz słodkość jest idealna, a dodatek świeżego imbiru podkręca je odpowiednio.  Gęś pilnuje miski, ale w daniu nie ma gęsiny. Ot gąska ochroniarz. A jeszcze ciekawostka na temat flaków. Jak byliśmy na Białorusi, tamtejszy Polak z miejscowości Baranowicze który nam wynajmował mieszkanie powiedział, że na flaki to on jeździ do Warszawy. Tam mieszka jego syn teraz. My też czasem wpadamy na Pragę, do lokalu " Pyzy, flaki gorące ".


1 kg flaków wołowych
2 marchewki
1 korzeń pietruszki 
około 1 cm imbiru świeżego
1 średnia cebula
1/4 dużego selera
4-5 suszonych grzybów
1,5 - 2 litry bulionu z kości wołowych i 70 dag wołowiny
kilka ziarenek pieprzu
3-4 ziarenka ziela angielskiego
2 duże liście laurowe
olej rzepakowy do smażenia
sól do smaku 
1,2 łyżki mąki pszennej ( opcja )
szczypta gałki muszkatołowej
świeżo zmielony czarny pieprz
2 łyżeczki przyprawy do flaków ( opcja )
majeranek
papryka słodka w proszku
papryka ostra w proszku 


Flaki płuczemy, a następnie 1,5 godziny gotujemy je w wodzie. Odlewamy wodę. W nowej wodzie gotujemy jeszcze godzinę. W tym czasie gotujemy rosół wołowy na kościach i mięsie oraz grzybach. Po odlaniu wody wkładamy flaki do rosołu i dodajemy pieprz w ziarenkach, liście laurowe oraz ziele angielskie. Dodajemy marchewkę, seler i pietruszkę starte na tarce po kilku minutach.  Na oliwie smażymy cebulę pokrojoną w drobną kostkę. Do tego dodajemy mąkę pszenną i robimy zasmażkę. Można dodać samą cebulę przesmażoną, jak nie chce się dodawać zasmażki. Do gotujących się flaków dodajemy pokrojoną w drobne paski lub szarpaną wołowinę z rosołu. Doprawiamy przyprawami i chwilę razem gotujemy, by smaki się przegryzły.  Podajemy gorące !




02 września 2019

Pierogi z ciasta ziemniaczanego

Bardzo lubię potrawy z ziemniaków. Najlepiej w postaci pierogów, pyz, klusek czy zapiekanek. Ziemniaki pieczone, smażone, gotowane, duszone czy starte surowe i dopiero przerabiane. W różnych konfiguracjach i połączeniach. Tym razem postanowiłam zrobić pierogi z ciasta ziemniaczanego, z ugotowanych wcześniej ziemniaków. Pomysł zaczerpnęłam z konkursu kulinarnego Toruńskiego Festiwalu Smaków " Kuchnia Kopernikańska", na jakim byłam w marcu 2014 roku. Zwyciężyły wtedy pierogi z mięsem kaczym w cieście ziemniaczanym, serwowane w czerninie, przygotowane przez panią Katarzynę Kamińską. Ponieważ nie tylko oglądałam, ale również degustowałam mogłam docenić delikatne ziemniaczane ciasto i pyszny farsz. Wtedy pomyślałam, że kiedyś zrobię takie ciasto do pierogów. Nie zrobiłam tylko farszu z surowej kaczki, za to wykorzystałam mięso i warzywa z rosołu. A ugotowane ziemniaki też pozostały z obiadu. Szybki pomysł, szybkie wykonanie. Jednak ciasto nie przypomina tradycyjnego ciasta pierogowego. Jest miękkie i przypomina bardziej plastelinę. Robienie tych pierogów przypomina raczej  robienie pyz, tylko kształt jest inny. Pierogi wychodzą bardzo delikatne w smaku.




Ciasto ziemniaczane
około 1 kg ugotowanych ziemniaków
300 gr mąki pszennej chlebowej 
2 małe jaja lub jedno duże
sól do smaku

Farsz 
Mięso z połowy ugotowanego kurczaka 
kawałek ugotowanego szpondra
2 ugotowane marchewki
1 średnia cebula
1/3 pęczka pietruszki
1/2 łyżeczki mielonej kozieradki
parę listków czosnku niedźwiedziego ( opcja )
 ząbek czosnku
świeżo zmielony czarny pieprz
olej do smażenia

Z ugotowanych ziemniaków, przeciśniętych przez praskę, mąki i jajek ugniatamy dość luźne ciasto. Można dodać trochę więcej mąki, wtedy ciasto będzie bardziej zwarte. 
Mięso z rosołu mielimy razem z marchewkami, pietruszką, czosnkiem, dodajemy cebulkę usmażoną na złocisto na oleju. Razem mielimy. Dodajemy przyprawy. 
Ciasto wałkujemy dość grubo na grubo posypaną mąką blacie. Wykrawamy kwadraty o wielkości około 5 - 6 cm 2. Na połówkę układamy farsz i przykrywamy pozostałą częścią. Dociskamy brzegi, jeszcze na blacie. Wkładamy je delikatnie do gorącej wody i gotujemy około 5 minut od wypłynięcia. Podajemy gorące np. polane masłem roztopionym lub okrasą.

27 sierpnia 2019

Nadziewane mini cukinie





Małe cukinie zawsze budzą we mnie jakąś czułość. Chętnie nabrałabym ich kilkadziesiąt. Ogólnie uwielbiam faszerowane warzywa. Papryki, cukinie, bakłażany, kapusty i inne. Połączenie farszu z konkretnym warzywem. A szczególnie w okresie letnim. Jak je zobaczyłam, takie kolorowe od razu wyciągnęła się do nich moja ręka. Część wybrał Jurek, mój młodszy syn. Chciał by było dużo kolorów. I było. Żółte, zielone, zielone w plamki jasnozielone, żółte w plamki zielone. A do środka farsz z tego co mi przyszło do głowy.



8 mini cukinii
1/3 piersi kurczaka
1 czerwona cebula
1/2 pęczka szczypioru ( u mnie czosnkowy )
1 łyżka papryki w proszku słodkiej
olej rzepakowy do smażenia
sól do smaku
ser gouda

Cukinie po umyciu i osuszeniu przekroić na pół. Z każdej połówki wydrążyć trochę miąższu, tak, by dało się ją faszerować. Miąższ drobno pokroić. Na patelni przesmażyć cebulę, dodać drobno posiekane mięso. Smażyć, aż mięso nie będzie surowe. Dodać cukinię, paprykę w proszku, sól do smaku. Chwilę razem smażymy, by smaki się połączyły. Na papierze do pieczenia ułożyć połówki cukinii, wcześniej można pociągnąć powierzchnię lekko olejem. Połówki faszerujemy jeszcze ciepłą masą. Posypujemy startym serem. Pieczemy około 20 minut.



29 lipca 2019

Sałatka z arbuzem i serem





Arbuzy są różne, okrągłe i podłużne. A nawet czerwone i żółte. Ale do rzeczy. Czasem mam wilczy apetyt na arbuza. Jak zobaczyłam na Ukrainie arbuza u Azera na stoisku przy drodze to chciałam go natychmiast mieć. Oczywiście achy i ochy sprzedawcy jaki on słodki. Kupione. Słodki nie był wcale, ale na pewno świeży. Kilka dni wytrzymał w lodówce. Dlatego nie wierzcie takim czarusiom na słowo. Ciąć arbuza i  próbować, próboooować. Bo potem można się rozczarować. Cóż ten arbuz nie zachwycił nas słodkością, ale za to znakomicie nadał się do sałatki. Nie mieliśmy ochoty jeść go ot tak. I tak wylądował w sałatce z serem kaszubskim cebulowym i szczypiorkiem. Dlaczego z serem kaszubskim z cebulą ? Bo taki wtedy miałam w lodówce. Zawsze można coś pokombinować, to tylko propozycja. U Azera kupiłam też sok z granatu i trochę dodałam do sałatki, bo mój arbuz wcale nie był słodki.

1,5 garści pokrojonego arbuza
1 garść pokrojonego sera
trochę szczypiorku
ziarenka konopi siewnej
siemię lniane
sól i pieprz do smaku
olej słonecznikowy
sok z granatu ( opcja )

Arbuz pokrojony w kostkę mieszamy z pokrojonym w kostkę serem. Dodajemy szczypiorek, ziarenka, sól i pieprz do smaku oraz polewamy to olejem słonecznikowym i sokiem z granatu. Mieszamy. Najlepsza jest zrobiona z lekko schłodzonego arbuza.


19 czerwca 2019

Pasta paprykowa


Na jednym z warsztatów w Dwóch Jelonkach robiliśmy pyszne pasty do chleba i koktajle zielone. Korzystaliśmy z przepisów prowadzącej warsztat dietetyczki Małgorzaty Różańskiej. Jednak jak to w życiu bywa okazało się, że jeden składnik nam niestety nie wypalił. Mowa o awokado. Trzeba mieć czasem szczęście by trafić na odpowiedni egzemplarz. Już potrafię odróżnić po ogonku czy awokado jest dojrzałe czy nie, ale jednak nie potrafię przejrzeć jak promienie RTG czy nie jest brązowy i zjadliwy w środku. Co ciekawe czasem w jednej partii trafiają się różne egzemplarze, jak to w partii... Tym razem okazało się, że środki naszego awokado nie nadawały się do zjedzenia. Z czterech sztuk tylko jedna była ok. A towarzystwo głodne czekało na swoje smarowidełka do pieczywa, czy jak tam zwał. Na własną odpowiedzialność zrobiłam pastę, ale z papryki, która miała być tylko dodatkiem. Region przytycki może być dumny ! Kolejna odsłona potraw z papryki.



1 awokado
2 papryki czerwone
1 opakowanie serka kremowego  ( nie topiony )
1 łyżka soku z cytryny lub limonki
papryka wędzona do smaku
sól do smaku
papryka ostra ( opcja )

Awokado rozgniatamy widelcem. Dodajemy zmiksowaną paprykę z serkiem. Dodajemy sok z cytryny lub limonki, papryki w proszku oraz sól do smaku.

18 czerwca 2019

Chłodnik z rzodkiewek

Z Radomia przyjechało całkiem sporo rzodkiewek. Organicznych oczywiście, z listkami, a niektóre nawet z wkładem mięsnym ;). Z listków można zrobić pyszne pesto. Przepis na blogu. A co z tymi mniej lub bardziej okrągłymi czerwonymi główkami ? Mój tata kiedyś je smażył z rożnymi dodatkami z całkiem niezłym skutkiem. Ja raz zrobiłam curry. Ale miałam ochotę na coś orzeźwiającego w te upalne dni. Pomyślałam o chłodniku. Jeśli macie organiczne rzodkiewki można dorzucić kilka listków. Zrobiłam trochę więcej tego chłodnika. Jak został potraktowałam jako sos do sałaty do obiadu. 



1 pęczek rzodkiewek
500 ml kefiru 
2 małe ząbki czosnku
parę szczypiorków 
sól do smaku

Rzodkiewki z listkami miksujemy z kefirem, dodajemy czosnek przeciśnięty przez praskę oraz solimy do smaku. Podajemy schłodzony w lodówce przez co najmniej godzinę ze szczypiorkiem   

09 czerwca 2019

Makaron z tuńczykiem i selerem naciowym


Ostatnio uczestniczyłam w kilku warsztatach dotyczących niemarnowania żywności. Jest to idea bliska mojemu sercu, pod warunkiem że wykorzystuję podczas robienia potraw składniki, które akurat ma się  w domu. Bez dodatkowych zakupów. Bo jak już trzeba coś dokupić, to wiąże się to z zakupami, które zazwyczaj nie kończą się na jednej rzeczy po którą się poszło do sklepu. Wtedy kupuje się jeszcze kilka różnych rzeczy, które później też trzeba wykorzystać. Błędne koło. Jeszcze gorzej jak się robi zakupy w supermarkecie. Tam co chwila kuszą promocjami, niebywałymi okazjami. Człowiek za pół ceny kupuje w hurcie coś, czego za darmo by nie wziął. Od kilku lat nie robię cotygodniowych zakupów w markecie. Przyprawiały mnie one o ból głowy, już po kilku minutach po wejściu i o zakup mnóstwa rzeczy, które były mi zdecydowanie zbędne. I jak zauważyłam, kupuję mniej i wykorzystuję produkty lepiej niż wcześniej. W zasadzie chciałam wrzucić jedynie pomysł na to jak szybko można coś ukręcić  na obiad z tego co ma się akurat w domu. Można robić różne wariacje, np. dodać kilka oliwek co zalegają w lodówce, suszone pomidory czy orzechy włoskie. 


1 opakowanie tuńczyka w oleju w słoiczku

½ selera naciowego
kilka pomidorków koktajlowych
2 cebule
400-500  g makaronu
Olej lub oliwa do smażenia 

dodatkowo
kawior z alg ( opcja ) 
Ser typu pecorino lub parmezan ( opcja ) 

Na małej ilości tłuszczu podsmażamy średnio pokrojoną cebulę oraz seler naciowy, dodajemy tuńczyka lekko rozdrabniając go widelcem. Dodajemy pomidorki. W czasie smażenia gotujemy makaron al dente. Makaron mieszamy z zawartością patelni. Porcję można posypać serem włoskim i dodać kawior czy zieleninę.  

06 maja 2019

Omlet z kiszonymi liśćmi wasabi

Omlet na śniadanie. Czasami prosto znaczy najlepiej. Omlet z drobno pokrojonym czosnkiem niedźwiedzim oraz kiszonymi liśćmi wasabi. Do tego ostry sos z chilli, na bazie sosu sojowego. Można dodać inną zieleninę. Leniwe śniadanie w długi weekend majowy. W zasadzie na co dzień powinniśmy jeść coś ciepłego i pożywnego na śniadanie. To dobrze wpływa na organizm. Niestety w ciągu roboczego tygodnia o tym nie pamiętamy. Najwyższy czas to zmienić. 


2 jaja wiejskie 
kilka liści czosnku niedźwiedziego
kilka kiszonych liści wasabi
sól do smaku
sos sojowy
ostry sos chilli
olej sezamowy do smażenia

Jaja ubijamy trzepaczką kilka minut, dodajemy szczyptę soli oraz drobno pokrojony czosnek niedźwiedzi. Na patelnię wlewamy trochę oleju sezamowego. Wylewamy masę na gorący olej i kładziemy po kilka liści wasabi na wierzch. Smażymy z obu stron. Podajemy gorący z ostrym sosem. 


28 kwietnia 2019

Liście wasabi zawijane z farszem



Wielkie liście wasabi ! Tak WASABI, które znacie jako jasnozielony dodatek do sushi w formie pasty. Chrzan japoński, Tylko że moje wasabi jest prawdziwe. Jak zobaczyłam te piękne liście na stronie Wasabi Farm Poland już wiedziałam, że muszę je mieć. Dobrze, że czas ich zbioru wypada blisko Wielkanocy. W zeszłym roku też je zamówiłam, tylko dodatkowo korzeń i kwiaty. Przyjechały do Radomia wprost z farmy pod Radomiem.  Pomysł na farsz wpadł w ostatniej chwili. Nie miałam ochoty na zakupy w Wielką Sobotę, a w lodówce czekała biała kiełbasa. Całkiem sporo białej kiełbasy do białego barszczu.  Z liści chciałam wydobyć jak najwięcej smaku i uczynić je bardziej plastycznymi, więc zgodnie ze wskazówką właścicielki farmy poddałam je wcześniej procesowi blanszowania. Tym sposobem zmiękły i można w nie było zawijać farsz, choć nie bez pewnych oporów. Sam kształt liści narzucił formę gołąbków. Aż tak plastyczne nie były. Sami zobaczcie. 


około 30 dużych liści wasabi
3 duże białe kiełbaski
100 g nie ugotowanego ryżu
1 szalotka 
sól do smaku
świeżo zmielony czarny pieprz
olej rzepakowy
sos sojowy ( opcja )

Ryż gotujemy al dente. Szalotkę drobno siekamy. Mięso wyjmujemy z osłonki i dobrze wyrabiamy z przestudzonym już ryżem i szalotką. Doprawiamy solą i pieprzem. Liście wasabi blanszujemy około 5 minut. Wyjmujemy, osączamy z wody. Farsz zawijamy w liście w formie tutki. Układamy w naoliwionym lekko naczyniu do zapiekania. Pieczemy gołąbki około 25-30 minut w temperaturze 180 stopni C. Podajemy gorące. Można podać z sosem sojowym. 







Banany w cieście po wietnamsku

Moja ulubiona słodka przekąska z barów wietnamskich. Niektórzy mówią  że to danie z ich czasów studenckich. No, ja chyba ich podczas studiów...

Wasze ulubione