Strony

28 grudnia 2016

Zimowo. Ciasteczka ze świeżym imbirem.

Po raz pierwszy zrobiłam te ciasteczka 22 grudnia 2012 r., na święta Bożego Narodzenia. Wtedy jeszcze nie prowadziłam bloga. Szukałam wtedy w internecie przepisów na ciastka imbirowe, ale ze świeżym imbirem, a nie z proszkiem z suszonego imbiru, jakich jest cały ogrom. Moją żarliwość w poszukiwaniu wzmacniała okoliczność, że posiadałam sporo kłączy imbiru. Teraz już nie pamiętam skąd zaczerpnęłam przepis. Trochę go przerobiłam, dostosowując do swoich potrzeb. Podaję przepis na 2 duże blachy. Jedna porcja tych ciastek to zdecydowanie za mało. Znikają błyskawicznie. Na szczęście nie są trudne do zrobienia. Jest jednak pewien haczyk. Trzeba lubić imbir. Ponieważ jest on dodawany świeży razem z sokiem, w ciastkach jest bardzo wyczuwalny. 


składniki
140 gr masła
140 gr cukru białego lub brązowego
300 gr mąki pszennej ( lub trochę więcej )
szczypta soli
6 łyżek startego imbiru z sokiem

Masło wystawiamy na kilka minut z lodówki, by zmiękło. Następnie ucieramy je na puch z cukrem. Dodajemy szczyptę soli oraz stopniowo przesianą mąkę pszenną. Część może być z pełnego przemiału. Do masy dodać należy starty imbir z sokiem, ale bez włókien. Wyrabiamy ciasto, wałkujemy i odciskamy kształty ciastek jakie lubimy. W razie potrzeby można dodać więcej mąki. Układamy na pergaminie do pieczenia na blasze. Pieczemy około 10 minut w temperaturze 180 stopni C. 

20 grudnia 2016

Korea na ostro. Soegogi-daegaguk.

Od czasu zakupienia pół kilo koreańskich płatków papryki i wielkiego opakowania pasty gochujang, kombinuję jak je twórczo i smacznie wykorzystać. Tym razem postanowiłam zrobić zupę koreańską, ale na bazie wołowiny.  Zupa jest ciekawie robiona, bo marynuje się w mieszance przypraw już ugotowane mięso. Dodam, że pierwszy raz zrobiłam tą zupę z już ugotowanego rosołu na sposób klasyczny. Zostało mi sporo ugotowanej wołowiny. Nie miałam oleju paprykowego, dlatego skorzystałam z sezamowego. To świetny sposób na wykorzystanie rosołu na drugi dzień. Sposób dość drastyczny, bo ostry.  Na pewno dobry dla zwolenników kuchni azjatyckiej. 


Składniki
około 400 gr mostka wołowego
30 ziaren czarnego pieprzu
2 duże pory ( biała część )
2 małe rzepy
4 litry wody
sól do smaku

Mieszanka przypraw do mięsa
2 ząbki czosnku
2 czubate łyżki papryki w płatkach
5 łyżek sosu rybnego
2 łyżki oleju paprykowego lub sezamowego

Mięso namoczyć w zimnej wodzie kilka minut. Do garnka z wodą włożyć mięso, obraną i pokrojone na pół rzepy, ziarna pieprzu. Gotować aż mięso będzie zupełnie miękkie. Studzimy je i rwiemy na włókienka. Mieszankę dodajemy do mięsa. Można kilka minut marynować. Rzepę i por  kroimy na słupki. Do przecedzonego wywaru z mięsa dodajemy mięso, rzepę i por. Gotujemy, by por zmiękł. Doprawiamy solą do smaku. Serwujemy gorącą.

19 grudnia 2016

Regionalnie. Zasmażka z cebulą z wiejskim olejem rzepakowym.

To danie jest obecne na wigiliach rodzinnych od kiedy pamiętam. Była robiona na Wigilię  u Mamy mojej Mamy. Potrzebne są tylko trzy składniki, ale nie dajcie się zwieść. Olej rzepakowy musi być kupiony na targu " od chłopa ". jak to się kiedyś mówiło. Na targu w Radomiu, zwanym tajemniczo " Korej " można taki olej rzepakowy kupić. Ma cudowny żółty kolor i specyficzny zapach, który uwielbiam. Teraz już potrafię poznać jaki olej jest dobrze zrobiony. Źle zrobiony jest ciemny i gorzkawy w smaku. Nie można pomylić tego oleju z " olejem rzepakowym " sprzedawanym w sklepie. Ten ze sklepu jest blady, bez smaku. 
Zasmażka ta nie jest samodzielnym daniem. Polewa się nią ugotowaną na Wigilię kaszę gryczaną, ugotowaną białą fasolę lub groch z kapustą. Bez tej zasmażki nie wyobrażam sobie Wigilii rodzinnej. Smażymy na około 1/2 szklanki oleju rzepakowego 2 średnie cebule pokrojone bardzo drobno. Smażymy, aż cebula będzie miękka, ale nie brązowa. Solimy do smaku.
W tym roku moja mama przygotowała też kapustę z grzybami i grochem. Polana tym olejem smakowała niesamowicie. 
Tata na targu w Radomiu kupuje mi litr lub więcej na późniejszy okres. Najlepsze i najprostsze danie z tym olejem to bardzo drobno pokrojona cebulka, posolona i polana tym olejem. Może się przegryźć kilka minut. W takiej mieszance macza się dobry razowy chleb na zakwasie i zjada ze smakiem. Może już się domyślacie dlaczego tak lubię cebulę.  



12 grudnia 2016

Otomańska pokusa. Paczuszki z bakłażana.

Podobno film " Wspaniałe stulecie " cieszy się sporym zainteresowaniem. Jeden odcinek nawet obejrzałam, by zobaczyć o co w tym szale uwielbienia chodzi. Trochę zdziwiły mnie intrygi i knowania, bardziej wyrafinowane niż w niejednym kryminale. Przeraziły sceny morderstw, które co i rusz występują. Zniesmaczyły sceny niezgodne z prawdziwą historią. Ale jest za to na czym oko zawiesić. Stroje, klejnoty, obicia, wnętrza i ładne twarze. Reasumując, trochę za dużo dla mnie okrucieństwa w tym serialu. Ale podejrzewam, że kuchnia za to była wyborna. Jak choćby te roladki z bakłażana w środku z tajemniczym nadzieniem w środku. To danie ponoć z tamtych czasów. Mi bardzo smakowało, tym bardziej że lubię bakłażany. Świetne na przystawkę. 



Składniki
3 średnie bakłażany
2 małe piersi kurczaka
2 ząbki czosnku
5 ziarenek zmielonego ziela angielskiego
sok z 2 cytryn
olej słonecznikowy do smażenia
sól do posypania bakłażanów
spora garść płatków migdałów
1 cytryna do serwowania

Kurczaka pokrojonego w kostki wielkości około 1,5 cm x 1,5 cm wkładamy do marynaty sporządzonej z soku z cytryn, zmiażdżonego czosnku oraz zmielonego ziela angielskiego. Odstawić na około 2 godziny do lodówki. Na mandolinie tniemy bakłażana na dość cienkie płaty, ale nie takie prawie przezroczyste. Solimy je i odstawiamy na godzinę. Po tym czasie płuczemy z nadmiaru soli i osuszamy delikatnie. Płatki bakłażana smażymy na oleju i osączamy z nadmiaru tłuszczu. Układamy dwa płaty bakłażana na krzyż, na środku układamy kawałek mięsa i przykrywamy tymi płatkami bakłażana spod spodu, formując paczuszkę. Układamy do wyczerpania składników. Paczuszki układamy w żaroodpornym naczyniu, jeden obok drugiego. Pieczemy około 20-25  minut, w temperaturze 180 stopni C. Mięso w środku powinno się upiec. Podajemy posypane uprażonymi płatkami migdałów i obłożone ćwiartkami cytryny. 




11 grudnia 2016

Zimowe naleśniki z serem.


Naleśniki kojarzą mi się z cyklem bajek o Muminkach. Tam Mama Muminków robi je na śniadania, ale nie tylko. Podaje je też na przyjęciu. Ja też często robię naleśniki, niezależnie od pory roku. Ale zimą robię częściej naleśniki z serem, bo są pożywniejsze. Mogę jednak stwierdzić, że każde moje naleśniki są inne. Od dłuższego czasu nie używam do robienia mleka. Czasem jest to mleko sojowe, które kupuję. Ale skład tych gotowych mlek roślinnych pozostawia wiele do życzenia. Do tych naleśników dodałam mleko kokosowe domowej roboty, robione z wiórek kokosowych. Skorzystałam z przepisu z blogu Potrawy półgodzinne. Dodałam też te wiórki oraz mąkę z czarnej quinoa do ciasta. Nie odważyłam się zrobić naleśników z samej tej mąki, bo nie znałam jej właściwości i tego jaką konsystencję by nadała naleśnikom po upieczeniu. Chciałam, by były łatwe do zwijania, tak by bez trudu je nadziać serem, złożyć na cztery i usmażyć. Myślę, że takie naleśniki spodobałyby się Muminkom, ale nie byłyby wtedy zimowe. Bo one zapadają w sen zimowy, napchawszy  się wcześniej igliwiem. 



Naleśniki
o,5 szklanki mąki z czarnej quinoa
1,5 szklanki mąki pszennej 
1 łyżka zmielonych nasion lnu
spora garść wytłoczyn z maku ( opcja )
2 jaja 
1 szklanka mleka kokosowego domowego
1 /2 szklanki wiórek kokosowych po zrobieniu z nich mleka
2 łyżki oleju rzepakowego
szczypta soli
olej rzepakowy do smażenia (opcja )

Nadzienie 
250 gr białego sera półtłustego 
parę łyżek śmietanki 30 %
1 -2 łyżki cukru waniliowego domowego
masło z olejem rzepakowym do smażenia
domowe konfitury z dzikiej róży ( opcja )

Miksujemy składniki na naleśniki, w razie potrzeby można dodać więcej mąki, albo dolać trochę mleka roślinnego lub wody. Odstawiamy na kilka minut. Smażymy z obu stron na oleju lub na suchej , dobrej patelni bez użycia tłuszczu. 
Biały ser ucieramy dokładnie ze śmietanką i cukrem waniliowym. Smarujemy połowę naleśnika serową masą i składamy na ćwiartkę. Smażymy na oleju z masłem do smaku na lekko zloty kolor. Można każdy naleśnik posypać jeszcze odrobiną cukru waniliowego po wierzchu. Podajemy gorące z konfiturą lub bez. 

Porcja nadzienia na około  8 naleśników 

10 grudnia 2016

Po koreańsku, na ostro kisimy. Kimchi z kapusty pekińskiej.

Ostatnio bardzo często gotuję coś po koreańsku. Cykl zapoczątkowała zupa z kimchi , na którą przepis podała Inessa, Koreanka z Kazachstanu. By móc ją często robić potrzebny jest stały dopływ kimchi z kapusty pekińskiej.  Jak nie słyszeliście o kimchi to informuję iż jest to rodzaj kiszonki koreańskiej, którą można robić z różnych warzyw i składników, ale w Polsce jest znane głównie jako kiszonka z kapusty pekińskiej właśnie. Ja robiłam kkakdugi, czyli kiszonkę z rzodkwi głównie. Kimchi powstaje w procesie fermentacji bakterii kwasu mlekowego, które mają mnóstwo dobroczynnych właściwości. M.in wzmacnia odporność. To potrawa na okres przeziębień i infekcji. 
Zrobiłam kimchi  sama, to nie jest trudne, ale trzeba mieć koreańskie płatki z papryki. Gochugaru. Bez tego ani rusz. Ale bez problemu dostaniemy je w dobrych  sklepach z azjatycką żywnością, zarówno internetowych jak i w stacjonarnych. Z dziwnych składników ( dla niektórych przynajmniej ) potrzeba jeszcze mąki ryżowej i sosu rybnego. Ten przepis znalazłam w książce " Potrawy kuchni koreańskiej ", choć trochę go zmieniłam.  Zamiennie występuje tam składnik - sos krewetkowy lub sos rybny. Nie miałam sosu krewetkowego lub jak kto woli pasty krewetkowej, ale i tak wolałabym dodać sosu rybnego. Bo sos rybny bardzo lubię i moja rodzina jest do niego przyzwyczajona, a pasta krewetkowa jest raczej dla pasjonatów. Niektórzy wiedzą o co chodzi. W przepisie występuje również rzepa, ja jej niestety nie zdobyłam. Ale za to dodałam do mojego kimchi marchewkę. Podobnie jak Inessa do swojego, ponieważ jej kimchi bardzo nam smakuje. Moje kimchi wyszło dość ostre, może za dużo sypnęło mi się płatków papryki, a może tak ma być. W każdym razie nam to akurat odpowiada. Gdy nie lubicie bardzo ostrych potraw trzeba zmniejszyć ilość płatków ostrej papryki. Sól morską można zastąpić kamienną. 


Składniki
2 średnie kapusty pekińskie
1 szklanka soli morskiej
2 średnie marchewki
1 por ( biała część )
2 cm kłącza imbiru
2 ząbki czosnku
1 szklanka ostrej  papryki koreańskiej w płatkach ( gochugaru )
1 szklanka sosu rybnego
1/2 szklanki mąki ryżowej lub drobno utłuczonego ryżu
1 łyżka cukru

Kapustę umytą kroimy w kawałki, które łatwo chwycić pałeczką. Tak na jeden gryz.  Choć w oryginalnych przepisach kapusta jest tylko krojona wzdłuż na pół lub na duże kawałki. Układamy w wyparzonym słoiku warstwy kapusty przesypując je solą. Do wyczerpania składników. Następnie ubijamy kapustę, zakręcamy słoik i odstawiamy na kilka godzin. Mój stał nawet trochę dłużej. 
Do garnka wsypujemy mąkę ryżową i wlewamy 1/2 -3/4 szklanki wody. Gotujemy razem na małym ogniu do uzyskania konsystencji kleiku. Odstawiamy do ostygnięcia. Następnie do kleiku dodajemy paprykę w płatkach, sos rybny, cukier, zmiażdżone ząbki czosnku, starty imbir, por pokrojony w słupki długości  około 3 cm oraz marchewkę startą na tarce, tak by wyszły pałeczki jak do marchewki po koreańsku. Ewentualnie pokroić w podłużne słupki lub zetrzeć na zwykłej tarce na grubych oczkach. Te składniki trzeba dobrze wymieszać, najlepiej rękoma, ale konieczne są rękawiczki. 
Kapustę wyjmujemy ze słoika i na sitku przelewamy wodą, by ja pozbawić nadmiaru soli. Pozostawiamy by odciekła, a następnie mieszamy dokładnie z pozostałymi składnikami. Wkładamy do dużego słoika i odstawiamy na jeden dzień do 3 dni, by postał w temperaturze pokojowej. Potem wkładamy słoik do lodówki. 


07 grudnia 2016

Lazania macowa z serem.

Swego czasu bywałam często w Kazimierzu nad Wisłą. Nie miałam daleko, bo z Radomia jest tam, jak mawiają rzut beretem. Jeździłam tam na plenery plastyczne z kółka plastycznego i z Zespołem Pieśni i Tańca Ziemi Radomskiej " Łucznik ". Małe urokliwe miasteczko, które najbardziej lubię, gdy można w ciszy, niespiesznie pochodzić po rynku, posnuć się po zamku i zaułkach miasta.  W weekendy, a przede wszystkim w długie weekendy są tam jednak nieprzebrane tłumy. Trudno znaleźć miejsce na parkingu, potem miejsce w kawiarni czy restauracji. Ulatnia się czar małego miasteczka, gdy nie można przejść z zamku na rynek nie mijając przy tym kilkudziesięciu osób. Warto pojechać tam na tygodniu, nie w okresie wakacyjnym. Ale tak czy inaczej warto, jeśli jeszcze nie byliście. 
Teraz od czasu do czasu wybieramy się tam całą rodziną. Zazwyczaj podczas tych parogodzinnych wypadów odwiedzaliśmy restaurację " U Fryzjera". Niekiedy, by dostać się do środka trzeba było poczekać kilka minut na wolne miejsce. Swego czasu było to modna miejscówka w Kazimierzu nad Wisłą. Zamawialiśmy tam najczęściej dania kuchni Żydów Aszkenazyjskich, jak holiszki, żydowski kawior, ajercwibele, kreplach czy gęsi pipek. Raz zdecydowałam się na przystawkę w postaci macy serowej z sosem pomidorowo-paprykowym. Dostałam coś w rodzaju lazanii z płatów macy, przełożonej masą serową. Oddzielnie był podany sos, w rodzaju pikantnej salsy pomidorowej. Przystawka ta bardzo mi zasmakowała. Na oko zrobiłam ją w domu, pamiętając smaki i opis z karty dań. Pierwsza lazania wyszła dobra w smaku, choć maca trochę się rozpływa w dolnych warstwach. Kolejna wyszła ładniejsza, ale nie miałam aparatu, by to uwiecznić. 



Składniki

1 opakowanie tradycyjnej macy
1 opakowanie sera solankowego miękkiego - półtłustego ( około 300 gr )
250 gr sera żółtego 
1 szklanka gorącej wody lub  gorącego wywaru warzywnego 
olej rzepakowy aromatyzowany chilli do formy

Ser żółty zetrzeć na małych oczkach. Ser solankowy rozkruszyć w rękach. Utrzeć oba sery dokładnie, by się połączyły. Nie trzeba tej masy solić, bo ser solankowy jest dość słony. Mace nasączyć gorącą wodą lub gorącym wywarem warzywnym. Osączamy szybko i przekładamy masą serową, układając je w naczyniu żaroodpornym wysmarowanym tłuszczem roślinnym. Każdą warstwę smarujemy lekko olejem aromatyzowanym chili. Na końcu powinna być warstwa macowa. Lazanię zapiekamy 20-30 minut w temperaturze 180 stopni C. 

03 grudnia 2016

Korea na szybko i ostro. Hobakjeon.

Kuchnia koreańska coraz częściej gości w moim domu. Najczęściej jest to hit ostatnich dni, czyli zupa z kimchi. Ale zdarzają się i inne dania koreańskie, albo inspiracja ta kuchnią. Tym razem przystawka.  Znalazłam ten przepis w książce " Potrawy kuchni koreańskiej " wydanej sygnowaną przez Ambasadę Republiki Korei w Polsce. Kupiłam ją na dniach kultury koreańskiej. Większość zgromadzonych tam stała w kolejce po placki po koreańsku, a mnie najbardziej zainteresowała książka i różne koreańskie sosy oraz dodatki. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co wybrać i padło na gochujang. 
Może być to dodatek do bulgogów ( wołowina w stylu koreańskim ) albo do innych mięs. Najlepiej użyć młodych cukinii, które są zazwyczaj cienkie. Wtedy lepiej je pokroić na skos. 



Składniki
1 cukinia ( najlepiej młoda )
1 jajko
1-2 chili
3 łyżki mąki pszennej
sól

Sos
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżeczka oleju sezamowego
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka octu ryżowego

Cukinię pokroić w krążki dość cienkie, ale nie przezroczyste. Posypać je solą i odstawić na kilka minut. Przygotować mieszankę mąki pszennej z solą. Cukinie osączyć i osuszyć papierowym ręcznikiem. Obtoczyć w mące, a następnie w jajku i usmażyć na złoty kolor. Gotowe już krążki ozdobić cienko pokrojonymi krążkami chili. Podajemy z sosem.